Czuję się strasznie. Mam 25 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Zawsze odczuwałem brak bliskości. Przytulenia i pocałunków. A od kilku lat ten problem narasta do bardzo okropnego problemu. Nie mogę opanować popędu seksualnego i normalnie żyć. Co jakiś czas mam niespodziewany napady. Wszystko w jednym.
Mam 35 lat i małe dzieci. Jestem po 2 długich nieudanych związkach i dwoje dzieci z dwoma mężczyznami. Nie były to żadne wpadki, zaplanowane piękne dzieci, mam pracę, dom, wszystko co niby potrzeba człowiekowi do szczęścia.
W tym roku kończę 33 lata i też nie mam znajomych, kolegów czy koleżanek z którymi bym się spotykał. Czasem brakuje mi osoby, znajomej, by wyjsc na kawe, na spacer do lasu. Mam 31 lat .