Capo: 2. W Domach Z Betonu Chords by Martyna Jakubowicz. Verse 1. Em Obudziłam się G później niż zwykle. Bm wstałam z łóżka, w Asus2 radiu była Em muzyka C D. Em najpierw G zdjęłam koszule potem trochę Bm tańczyłam. i przez chwile się Asus2 czułam jak dziewczyny w Em "świerszczykach". Chorus. W C domach z G betonu.
Ostatnio zalała nas seria artykułów, zgodnie z którymi notujemy właśnie ożywienie na rynku mieszkaniowym, a sprzedaż deweloperów osiąga wartości sprzed kryzysu. Oczywiście "sprzed kryzysu" można sobie zdefiniować, jak się chce... kwestia wybrania odpowiedniego momentu i tezę da się ładnie obronić. Jednak należy mieć tu na uwadze, że tym momentem "sprzed kryzysu" nie będzie na pewno szczyt mieszkaniowego szaleństwa z początków 2007 roku, kiedy to sprzedaż znacząco przewyższała aktualne "ożywienie". Widać to na obrazku, który uważni czytelnicy bloga na pewno pamiętają: Jak widać, wystarczył jeden kwartał nieco lepszej sprzedaży (który jakoś niespecjalnie odbiega chociażby od tych z roku 2011), aby ogłosić zakończenie "kryzysu". Deweloperzy już przebierają nóżkami, żeby podnieść ceny. Niektórzy podają nawet konkretne wartości - prezes Rednet Property, Robert Chojnacki, mówił o 7-8% w przyszłym roku. Wypowiedź podrzucił jeden z komentatorów pod poprzednim wpisem - polecam zapoznać się z całością i zwrócić uwagę na "odroczony popyt", który będzie odpowiadał za wzrost cen ;) Zawsze mnie zadziwiały te prognozy, podawane z dokładnością do pojedynczych procentów - dlaczego akurat 7-8, a nie 6, albo 9, czy 12? Chociaż w sumie... gdybym wiedział, dlaczego akurat tyle, to pewnie byłbym prezesem jakiejś spółki, a nie podrzędnym bloggerem ;) W tym wszystkim zadziwia mnie jeszcze jedna rzecz - skoro ceny mają wzrosnąć, to dlaczego deweloperzy sprzedają teraz mieszkania? Gdyby tak poczekali, to za rok sprzedaliby drożej - czy to nie byłby dobry biznes? ;) Ale nic to... popatrzmy, co mówią inni. Jak zbierzemy ich wypowiedzi do kupy (swoją drogą, miejsce dla nich w sam raz), to na pewno uzyskamy znakomity obraz rynku. W końcu kto inny, jak zarządzający firmami produkującymi mieszkania, może mieć lepsze pojęcie na temat rynku? ;) Większość dalszych wypowiedzi pochodzi z poniższego artykułu: Swoją drogą, jego autorka (Zuza) pracuje solidnie na miano godnej następczyni Bartka Turka, który po przejściu do Lion's House nieco spuścił z tonu i zaczął nawet pisać o tym, że stopy procentowe to czasem jednak rosną ;) Ale do rzeczy... ogólnie przedstawiciele branży twierdzą (a to Ci niespodzianka! ;) że ceny będą rosnąć. Od kiedy interesuje się tematem (czyli jakieś 5 lat), jeszcze nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek pracownik firmy deweloperskiej mówił, że ceny będą spadać - czasem tylko, jak spadały, mówili oni, że jest stabilizacja ;) Poczytajmy więc, co o ożywieniu na rynku mówią najbardziej zainteresowani. Małgorzata Ostrowska, Construction Holding SA: "Spodziewamy się, że w 2014 roku utrzyma się popyt na tzw. lokale kompaktowe, a ceny mieszkań popularnych nieznacznie wzrosną. Ruszający z początkiem roku rządowy program „Mieszkanie dla młodych” dodatkowo ożywi rynek mieszkaniowy i częściowo zneutralizuje konsekwencje wejścia w życie rekomendacji S3, uniemożliwiającej bankom udzielanie od 1 stycznia kredytów na 100% wartości mieszkania. Jednocześnie deweloperzy mogą starać się dopasować część oferty do limitów cenowych programu." Popyt na lokale kompaktowe (czyli klity z salono-kuchnią) pewnie się utrzyma, bo większości ludzi w tym kraju nie stać na nic lepszego (w praktyce na to też ich nie stać, ale póki bank daje kredyt, to dlaczego nie? ;) Ceny mieszkań popularnych wzrosną - tak, a z jakiego powodu? Może właśnie z powodu MdM, który ma szanse spowodować, że ceny na rynku pierwotnym zaczną zmierzać w kierunku limitów programu (sporo deweloperów będzie miało problem, bo, jak wiemy, limity na największych rynkach są znacznie niższe niż aktualna średnia ofertowa). Zdaje się to potwierdzać (czyli zaprzeczać sama sobie;) pani Gosia w ostatnim zdaniu. Koniec kredytów z LTV100% (czyli rekomendacja SIII) nie wpłynie pozytywnie na wielkość popytu, więc będzie działała w kierunku obniżenia cen - tu się z panią Gosią zgadzamy. Mamy więc 2 potencjalne powody spadku cen i żadnego powodu do wzrostu - dlaczego więc ceny mieszkań popularnych wzrosną, pani Gosiu? Tu jeszcze mała dygresja - żeby zobaczyć, jak duże znaczenie dla rynku będzie miało ograniczenie LTV do 95% od nowego roku i dalej do 80% w roku 2017, warto popatrzyć na dane o rozkładzie kredytów z różnym poziomem wkładu własnego. Prawie połowa udzielanych kredytów ma wkład własny mniejszy niż 20%. Nie wiadomo, jaką część z tego stanowią kredyty bez wkładu własnego, ale pewnie jest to znaczna część (jeszcze nie tak dawno, kiedy dało się uzyskać kredyt z LTV > 100%, kredyty z "ujemnym wkładem własnym" stanowiły mniej więcej 7% całego rynku - należałoby przypuszczać, że aktualnie tych z LTV = 100% jest zauważalnie więcej). Najpewniej w 3 i 4 kwartale tego roku liczba kredytów bez wkładu będzie większa - w końcu to ostatni moment, żeby załapać się na tego rodzaju "okazję" ;) Jak widać, wprowadzenie wkładu własnego w wysokości min. 20% mogłoby wyeliminować z rynku nawet połowę kredytów! Oczywiście ktoś, kto ma 10% wkładu, być może byłby w stanie zorganizować i 20%, jednak dla części klientów (zwłaszcza tych celujących w LTV100%), wprowadzenie rekomendacji SIII może zupełnie zamknąć szansę na uzyskanie kredytu, zwiększając jednocześnie motywację do zaciągnięcia kredytu jeszcze w tym roku, co ma spory wpływ na aktualne "ożywienie". No to poczytajmy, co mówią kolejni deweloperzy. Tomasz Sznajder, Polnord: "W 2013 r. spadkowy trend cen na pierwotnym rynku mieszkaniowym wyraźnie wyhamował. Ceny ustabilizowały się na atrakcyjnym poziomie, a w niektórych lokalizacjach obserwowany jest ich niewielki wzrost. Oczekujemy, że w 2014 r. ceny nieruchomości będą stopniowo rosły. Obecne ceny mieszkań [Sznajder] uznaje za stosunkowo niskie, co w połączeniu z historycznie niskimi stopami procentowymi ma pozytywnie wpływać na popyt. – Od kilku miesięcy spółki z branży deweloperskiej odnotowują silny wzrost sprzedaż – mówi Sznajder, wskazując na dużą aktywność kupujących mieszkania za gotówkę, „postrzegających inwestycje w nieruchomości jako atrakcyjną alternatywę dla niskoprocentowych depozytów bankowych” Skąd zatem spodziewany w 2014 roku wzrost stawek za mieszkania? – Ekonomiści oczekują, że RPP utrzyma stopy procentowe na obecnym poziomie w nadchodzących okresach, co będzie w dalszym ciągu pobudzało popyt i przełoży się na wzrost cen – wyjaśnia członek zarządu firmy Polnord. – Wpływ na ceny w nadchodzącym roku w dalszym ciągu będzie miała tzw. ustawa deweloperska, która stanowi istotną przeszkodę dla niewielkich firm deweloperskich, dysponujących ograniczonym kapitałem. W efekcie z kwartału na kwartał spada oferta mieszkaniowa na rynku pierwotnym. Utrzymanie się tego zjawiska również doprowadzi w nadchodzących okresach do wzrostu cen mieszkań – przekonuje Sznajder. Wyższe ceny mogą pokrzyżować plany oczekującym na program „Mieszkanie dla młodych”, który – paradoksalnie – będzie jednym z powodów rynkowych podwyżek. – Program ten może stanowić czynnik hamujący wzrost cen w segmencie mieszkań o niższym standardzie z uwagi to na, że narzuca limity cenowe na mieszkania kupowane w ramach wsparcia " Trend spadkowy wyhamował... a to nie mieliśmy przypadkiem stabilizacji? ;) Bo ja o trendzie spadkowym nigdy z ust dewelopera nie słyszałem, za to o jego końcu jak najbardziej (pewnie chłopaki uczą się od Donalda i jego zielonej wyspy, na której kryzys się skończył, mimo że go nigdy nie było ;) Ceny się ustabilizowały, a gdzieniegdzie jest wzrost - ciężko się odnieść, bo nie ma konkretów. W 2014 r. ceny będą stopniowo rosły - dobrze, że chociaż nie wzrosną "skokowo", tylko stopniowo, żebyśmy mogli jakoś łagodniej to znieść ;) Obecne ceny mieszkania są stosunkowo niskie - to pozostawię bez komentarza ;) Niskie stopy pozytywnie wpływają na popyt, więc sprzedaż (silnie?) rośnie - prawda, stopy wpływają na popyt, więc deweloperzy sprzedali 20% więcej mieszkań niż w dość słabym 2-kwartale. Czy to jest silny wzrost? Może i jest, ale nie zapominajmy o ograniczeniu LTV od nowego roku. Zobaczymy, jaki wtedy będzie popyt i dopiero w tym momencie wyciągniemy wnioski, czy historycznie niskie stopy procentowe są w stanie utrzymać sprzedaż na takim poziomie, aby nie zbankrutował kolejny duży deweloper. Kupujący za gotówkę postrzegają mieszkania jako atrakcyjną alternatywę dla lokat - kto umie używać kalkulatora (albo chociaż czytuje niniejszego bloga ;) ten wie, że inwestycje w nieruchomości są atrakcyjne zwykle tylko dla dewelopera ;) Ekonomiści oczekują, że RPP utrzyma stopy procentowe na obecnym poziomie w nadchodzących okresach, co będzie w dalszym ciągu pobudzało popyt i przełoży się na wzrost cen - no... nie ma to jak pobudzanie popytu tanim kredytem. Potem się podniesie stopy i będzie pięknie ;) A tak w ogóle, to RPP miałaby zacząć podnosić stopy w połowie przyszłego roku. Jak to wpłynie na popyt? ;) Ustawa deweloperska itd. - ona nie przeszkadza specjalnie w budowie. Jeśli ktoś chce budować tylko z pieniędzy klientów (co się już na szczęście rzadko zdarza), to może założyć w banku rachunek powierniczy otwarty. Jeśli żaden bank nie będzie go chciał firmie założyć, to raczej lepiej niż gorzej - skoro bank nie chce na firmie zarobić, to znaczy, że nie jest ona godna zaufania i nie powinna dostać jakichkolwiek pieniędzy od klientów. Poza tym, w cywilizowanych krajach sprzedaje się gotowe produkty, a nie obietnice ich wyprodukowania - z tym należałoby skończyć raz na zawsze. Czy to wpłynie na zmniejszenie oferty? Może... ale odpadnie oferta, która jest bardzo podejrzana. Z kwartału na kwartał spada oferta na rynku pierwotnym - przypomnijmy sobie pierwszy wykres z tego wpisu. Liczba mieszkań w ofercie rzeczywiście spada... problem polega na tym, że deweloperzy nadal budują więcej niż sprzedają, co każe sądzić, że ten spadek jest efektem nagłego wzrostu oferty tuż przed wejściem w życie ustawy deweloperskiej, w celu ominięcia jej zapisów. Niektórzy deweloperzy mają w budowie więcej mieszkań niż w ofercie - podejrzewałbym, że te, które są w budowie, a nie ma ich w ofercie, były (czysto teoretycznie) w ofercie przed wejściem w życie ustawy (a teraz już w niej nie są). Bo jak inaczej wytłumaczyć spadek oferty, kiedy buduje się więcej niż sprzedaje? Żeby nie być gołosłownym posłużymy się danymi GUS: W tabeli widać, że w okresie styczeń-październik deweloperzy rozpoczęli budowę prawie 44 tys. mieszkań. Sprzedali w tym czasie około 30 tys. (mimo całego tego "ożywienia"). Dlatego koncepcja o (realnym) spadku oferty jest mocno podejrzana. Skoro zaczyna się budować więcej niż się sprzedaje w tym samym czasie, to dlaczego oferta ma maleć? Wszystko to ładnie się wyjaśni, kiedy przestaniemy obserwować wpływ ustawy deweloperskiej na wielkość oferty, który znacznie zaciemnił obraz poprzez jej skokowy wzrost w 2-kwartale 2012 i późniejszy spadek (wynikający z dokładnie tych samych, zupełnie oderwanych od rzeczywistości, przesłanek). Dodatkowo, wg danych GUS, deweloperzy rozpoczęli budowę w październiku aż o 34% więcej mieszkań niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Jak widać, chłopaki szybko reagują na "ożywienie" i chcą zdążyć przed nadejściem "odroczonego popytu" ;) Z danych historycznych GUS wynika, że deweloperzy w ostatnich latach zaczynali zwykle budowę 50-60 tys. mieszkań rocznie. Dopóki sprzedaż nie przekroczy 14-15 tys. mieszkań kwartalnie, dopóty nie będzie dało się uzasadnić twierdzenia, że (prawdziwa) oferta się zmniejsza. Nie zapominajmy też o fakcie, że z każdym rokiem sumaryczna liczba mieszkań jest w Polsce większa o około 140 tys. A liczba ludności jest coraz mniejsza... Kiedyś deweloperzy przestaną budować, bo nie będzie dla kogo - ich oferta rzeczywiście spadnie (w okolice 0), ale nic z tego nie będzie wynikało, bo mieszkań i tak będzie aż nadto. MdM będzie powodem podwyżek cen - komedia :) Przywołam więc po raz kolejny tabelę z limitami i aktualnymi cenami. Może tam, gdzie limit jest znacznie wyższy niż średnia ofertowa, to rzeczywiście cena jakoś tam wzrośnie... ale takie miejsca stanowią margines rynku (coś mi się wydaje, że akurat w Gorzowie i Zielonej Górze to Polnord nie buduje ;) W pozostałych miastach MdM będzie raczej "promował" spadki. Program MdM będzie stanowił czynnik hamujący wzrost cen w segmencie popularnym - skoro już założyć wzrosty, to MdM rzeczywiście będzie je hamował. Ale... jakie wzrosty? :) Tomasz Stoga, PROFIT Development: "Wprowadzenie programu MdM może sprawić, że w ujęciu statystycznym ceny mieszkań spadną. – Jednak realnie możemy się spodziewać, iż najbliższe miesiące przyniosą raczej lekki wzrost cen w stosunku do tych, z jakimi mieliśmy do czynienia w mijającym roku – uzupełnia. – Wpływ na to ma kilka czynników. Jednym z nich jest ogólna sytuacja makroekonomiczna - podaż i popyt są zrównoważone, a zatem nie pojawiają się szczególne przesłanki mogące powodować znaczny spadek cen. Dodatkowo, wejście w życie ustawy deweloperskiej sprawiło, że wiele mniejszych podmiotów zniknęło z rynku, wzmocnili się zaś więksi gracze. Mamy więc do czynienia z konsolidacją rynku deweloperskiego, co także nie pozostaje bez wpływu na oferowane ceny mieszkań." W związku z MdM ceny w ujęciu statystycznym spadną, a realnie wzrosną - brzmi trochę jakby z "Misia" i nie wiem, jak to rozumieć, więc komentarz pozostawię czytelnikom ;) Podaż i popyt są zrównoważone - śmiem twierdzić, że nadal jest inaczej, o czym pisałem wyżej. Wpływ ustawy deweloperskiej - też pisałem wyżej. Co ciekawe, w związku z ustawą mieli bankrutować mali deweloperzy, a tymczasem zbankrutował GANT (jeden z największych). Przyglądając się ustawie widać, że ona w praktyce bardzo niewiele zmienia. Nadal można budować za pieniądze klientów, co i tak jest bez znaczenia, bo prawie nikt tak nie robi (większość buduje na kredyt albo sprzedaje obligacje), a klienci też jakoś są bardziej skłonni kupować gotowe mieszkania niż obietnice ich wybudowania (może niedługo słynna "dziura w ziemi" pozostanie już tylko słodkim wspomnieniem - w końcu nie załapała się nawet do naszego słownika mieszkaniowego ;) Bliżej nieznani eksperci (źródło: "Liczba mieszkań w ofercie deweloperów jest najniższa od czterech lat - oceniają eksperci. Spada liczba wydawanych pozwoleń na budowę i gotowych do sprzedaży mieszkań. Deweloperzy nie widzą potrzeby dalszych obniżek cen ze względu na duży popyt." Liczba mieszkań w ofercie najniższa od 4 lat - rzut oka na pierwszy wykres z wpisu i widać, że coś z tym twierdzeniem jest nie tak ;) Spada liczba pozwoleń i mieszkań w sprzedaży - liczba pozwoleń rzeczywiście spada, ale nadal jest sporo wyższa niż sprzedaż. O samej sprzedaży pisałem wyżej. Deweloperzy nie widzą potrzeby obniżania cen ze względu na duży popyt - a czy oni kiedykolwiek widzieli potrzebę obniżania cen? :) Za to potrzebę podnoszenia widzieli zawsze i im jeszcze nie przeszło. GANT też nie widział potrzeby obniżania cen... może syndyk ją zobaczy? ;) Jacek Bielecki, b. dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich: "Dane GUS potwierdzają obserwowane od roku tendencje na rynku nieruchomości - spada liczba wydawanych pozwoleń na budowę i oddanych mieszkań do użytku. To oznacza, że budownictwo deweloperskie wyhamowuje. Bielecki spodziewa się, że w połowie przyszłego roku oferta deweloperów będzie równa popytowi, a do tej pory go przewyższała. To - jego zdaniem może, ale nie musi oznaczać wzrostu cen nieruchomości. To, czy ceny nieruchomości pójdą w górę, będzie zależało od sytuacji makroekonomicznej kraju, a także od dostępności kredytu hipotecznego, który jest głównym czynnikiem, kształtującym popyt na mieszkania. Jeżeli ta dostępność będzie na obecnym poziomie, to ceny nieruchomości wzrosną. Na pewno nie ma co liczyć na spadek cen lokali, bo zrównoważony rynek (oferta deweloperów równa popytowi) na to nie pozwoli." Spada liczba pozwoleń i mieszkań oddanych do użytkowania - prawda. Ale, jak już pisałem, nadal jest sporo wyższa niż wielkość sprzedaży. Liczba rozpoczętych budów już jakoś nie spada, a liczba niesprzedanych mieszkań wciąż ogromna (patrz 1 wykres z wpisu). W połowie roku oferta będzie równa popytowi, co może, ale nie musi spowodować wzrost cen - trzeba by zapytać, co znaczy ta równość. Jeśli liczba rozpoczynanych/oddawanych mieszkań miałaby być równa liczbie sprzedawanych, to sprzedaż musi wzrosnąć jeszcze o 50% względem "ożywienia" z ostatniego kwartału. Śmiem w to wątpić ;) O ile mi wiadomo, to cena rośnie, jak popyt przewyższa podaż (i maleje w odwrotnych okolicznościach). Jak popyt jest równy podaży, to cena zwykła się utrzymywać - ale może w Związku Banków Polskich znają jakieś inne podstawy ekonomii. Czy ceny pójdą w górę, to będzie zależało od sytuacji makroekonomicznej oraz od dostępności kredytu; jeśli dostępność pozostanie na obecnym poziomie, to ceny wzrosną - ceny zawsze zależą od dostępności kredytu (ściślej rzecz biorąc, od wysokości oprocentowania oraz od maksymalnego LTV). Sytuacja makroekonomiczna raczej się specjalnie nie zmieni w ciągu kliku miesięcy (chyba że zbankrutuje Hiszpania, albo USA, ale to nie wpłynie korzystnie na wzrost cen ;) Nie bardzo rozumiem, dlaczego dostępność kredytu na obecnym poziomie miałaby spowodować wzrosty. Generalnie, w typowych warunkach, do których zawsze zmierza rynek, mieszkania kupowane na kredyt kosztują (w sensie wysokości raty) mniej więcej tyle, ile ich wynajem. Aktualnie ta relacja zachodzi w Warszawie dla poziomu cen w okolicach 6 tys. za metr (w dużym urposzczeniu). Stopy procentowe raczej już nie spadną (aktualnie zakłada się, że będzie wręcz przeciwnie), dlatego obstawiałbym, że dostępność kredytu na aktualnym poziomie nie pogłębi jeszcze bardziej różnicy na niekorzyść kupna. Jeśli pojawią się mieszkania wynajmowane przez państwo (BGK) lub firmy prywatne, wynajem stanie się jeszcze bardziej opłacalny (poprzez spadek cen i wzrost "jakości" oferty) - szerzej na ten temat w dalszej części wpisu. Wprowadzenie rekomendacji SIII wpłynie niekorzystnie (z punktu widzenia banków) na dostępność kredytu - ciężko obronić tezę, że przy aktualnej dostępności kredytu ceny wzrosną. A tezę, że tak będzie przy gorszej dostępności, obronić jeszcze trudniej. Nie ma co liczyć na spadek cen, bo zrównoważony rynek na to nie pozwoli - eee... tam, liczyć zawsze można ;) Przed chwilą czytaliśmy, że na zrównoważonym rynku ceny wzrosną, teraz czytamy już tylko, że nie spadną (chociaż to się w sumie nie wyklucza ;) Tak, czy inaczej, jeśli sprzedaż znacząco nie wzrośnie (o co może być trudno bez kredytów z LTV100%), to rynek się tak szybko nie zrównoważy. Na rynku wynajmu oczywiście też ożywienie (i znowu nasza Zuza!). W artykule: czytamy, że wynajem znowu(!) podrożał. W ciągu roku nawet o 7%, czyli 130 złotych. Całkiem sporo, nieprawdaż? No to rzut oka na dane dla poszczególnych miast i okazuje się, że wynajem (ofertowo) niby podrożał... ale właściwie tylko w Katowicach i Bydgoszczy. Ciekawe, jaki procent rynku stanowią te 2 miasta - na moje oko nie przekraczają łącznie 10%... a "małe" rynki mają w swoim zwyczaju prezentować spore wahania. Zdaje się to potwierdzać kolejna tabela, bo jeszcze w lipcu dane wyglądały tak: W Katowicach był "wzrost" o 1%, a w Bydgoszczy spadek(!) o 4%. Należy też zwrócić uwagę, że prezentowane wartości to średnie ofertowe, które zupełnie do niczego się nie nadają. W końcu w Warszawie, za miesięcznie można spokojnie wynająć mieszkanie 4-pokojowe, albo takie, które zaczyna już przypominać prawdziwy apartament. Z pewnością nie jest to cena, w okolicy której dokonuje się największej liczby transakcji (co sugerowałoby określenie "średnia") - w Warszawie powinno to być mniej więcej złotych. Zdecydowanie lepsza byłaby mediana, ale tej jakoś nigdy nie spotkałem przy okazji tabelek z cenami wynajmu. Dodatkowo, analizowanie cen akurat z października jest dosyć niebezpieczne - problem z tym miesiącem polega na tym, że ceny są z reguły najwyższe w roku (i prezentują największe wahania). Wynika to z oczywistego faktu, że we wrześniu do dużych miast zjeżdżają studenci, którzy korzystają raczej z tańszych ofert i te znikają w pierwszej kolejności. Na końcu zostają oferty droższe, a z roku na rok zostaje ich coraz więcej (z racji spadającej liczby studentów). Niestety, nieprędko doczekamy się wiarygodnych danych na temat rynku wynajmu, bo jego spora część działa w szarej strefie (w końcu 18% podatku piechotą nie chodzi ;) Danymi na temat legalnych transakcji dysponują urzędy skarbowe, ale jeszcze nie widziałem, żeby chciały się nimi podzielić. Jednak na rynku wynajmu spodziewam się ożywienia. Tyle, że nie chodzi o ożywienie, związane ze wzrostem cen (wzrost cen w ogóle nie kojarzy mi się z ożywieniem - jak cena czegoś spada, to ludzie mają szansę więcej tego kupić - to chyba jest właśnie ożywienie, nieprawdaż?). Niedawno "klepnięta" została ustawa o MdM, która zawiera w sobie jeden bardzo ciekawy zapis, który może mieć dla rynku nawet większe znaczenie niż wszystkie te dopłaty dla deweloperów z naszych podatków. Otóż ustawa rozszerza możliwość zawierania umów o tzw. "najem okazjonalny" z osób fizycznych także na przedsiębiorców. Najem okazjonalny to sposób na obejście absurdalnej ustawy o ochronie lokatorów - dwie strony zawierają umowę wynajmu, w której przyszły mieszkaniec podpisuje oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się eksmisji w razie niespełnienia warunków umowy (brak płatności, niszczenie mieszkania itd.). Całość jest potwierdzona dokumentem u notariusza i w praktyce pozwala szybko i sprawnie pozbyć się niechcianego lokatora. Najem ten ma jeszcze jedną zaletę - podatek od takiego dochodu oprocentowany jest stawką (a nie, jak to zwykle bywa, 18%). Prywatni właściciele mieszkań rzadko z tego korzystają - pewnie trochę z racji niewiedzy i w sporej części dlatego, że cała transakcja musi odbyć się "legalnie" (nie da się uniknąć podatku dochodowego). Jednak rozszerzenie tej ustawy na firmy umożliwi wreszcie prowadzenie przez nie wynajmu na większą skalę. Tego typu zmiana była konieczna chociażby dla planowanego "Funduszu mieszkań na wynajem", prowadzonego przez BGK (o tym przekręcie pisałem w jednym z wcześniejszych wpisów). Ale nie tylko on będzie beneficjentem tej ustawy. Od teraz każda firma będzie mogła "bezstresowo" wynajmować mieszkania. O ile nie bardzo opłaca się kupowanie mieszkań na wynajem (także przez firmy), o tyle sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku deweloperów, którzy mają mieszkania "po kosztach", czyli z reguły w okolicach 50% ich ceny sprzedaży. Wtedy rentowność wynajmu jest 2 razy wyższa niż wartości dla tych, którzy muszą od dewelopera mieszkanie kupić (6-7% w skali roku to aktualnie całkiem nieźle). Oczywiście nie tylko deweloperzy mogą w ten sposób wynajmować mieszkania. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której fundusze inwestycyjne (a może OFE?) inwestują środki w tego typu biznes - oczywiście tylko pod warunkiem, że ktoś im zbuduje mieszkania bez pośrednictwa dewelopera, które znacząco podnosi koszty. Nie jest to specjalnie trudne, bo dokładnie tak działa większość firm deweloperskich - kupuje grunt i wynajmuje generalnego wykonawcę, który zajmuje się budową. Deweloper w ogólności nie buduje "własnymi rękoma" - jest po prostu firmą, zajmująca się pozyskaniem kapitału, kupnem gruntu, znalezieniem wykonawcy, marketingiem i "synchronizacją" całego procesu (aż dziw bierze, że za taką usługę pobiera czasem wynagrodzenie w wysokości połowy wartości mieszkania ;) Jak widać, z pozoru niepozorny zapis w ustawie wprowadzającej MdM może mieć przełomowe znaczenie na rynku wynajmu mieszkań. Być może wreszcie doczekamy profesjonalnego wynajmu na dużą skalę - jeśli tak będzie, spowoduje to spore ożywienie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) na rynku. Zmusi to aktualnych (prywatnych) właścicieli mieszkań na wynajem do podniesienia jakości oferty (lub obniżenia cen) - tak, czy inaczej, będzie im bardzo trudno konkurować na rynku z firmami, których koszty "pozyskania" mieszkań mogą przypominać ceny sprzed początków bumu kredytowego (czyli nawet dwukrotnie niższe od tych, które trzeba zapłacić teraz). Dodatkowo, firma wynajmująca mieszkania na większą skalę wydaje się mieć przewagę, jeśli chodzi o koszty utrzymywania mieszkań i ich remontów (zwłaszcza, jeśli byłaby właścicielem całych budynków). Podsumowując dzisiejszy wpis... nieco lepsza sprzedaż w 3-kwartale tego roku zmobilizowała deweloperów i ich kolegów do ogłoszenia ożywienia. Wieszczone są wzrosty cen, a klienci mają się rzucić na drożejące kwadraty, niczym wygłodniałe wilki. Przy tym wszystkim oferta deweloperów, którzy mają mnóstwo wybudowane i szybko mogą jeszcze większe mnóstwo dobudować, ma się szybko kurczyć, zmuszając klientów do rywalizacji o te cuda współczesnej myśli architektonicznej. Niektórzy widzą wzrosty nawet dzięki MdM (który na największych rynkach będzie miał niższe limity niż cena większości oferty ;) Wprowadzenie wymaganego wkładu własnego oraz bardzo prawdopodobny wzrost stóp procentowych w przyszłym roku zdają się na razie nie zaburzać sielankowego obrazu. O ile nikt nie jest prorokiem i nie jest w stanie przewidzieć, jakie ceny będą za rok, o tyle można się posiłkować argumentami, które są dobre, bądź słabe. Przeglądając wypowiedzi deweloperów nie natrafiłem niestety na żaden dobry. Z racji wyjątkowo niskich stóp procentowych i nagonki na koniec kredytów bez wkładu własnego spodziewam się, że do końca roku sprzedaż będzie niezła, ale od przyszłego roku (a tym bardziej od kolejnego) sprzedaż może niemile zaskoczyć deweloperów. Zwłaszcza tych, którzy nie będą mieli w swojej ofercie mieszkań, spełniających wymogi MdM. Jeśli upowszechni się wynajem przez państwo/prywatne firmy, to obraz rynku może być jeszcze ciekawszy. Jak widać, sprawa jest rozwojowa, a my, po przeczytaniu/napisaniu całego tego długiego wpisu, znowu niczego konkretnego nie ustaliliśmy ;) Stanisław Dygat „Po­gar­da jest właści­wa ludziom słabym i nik­czem­nym, którzy usiłują od­wrócić uwagę od drob­nych świństw, przy których po­mocy przedzierają się przez życie.” Zaczyna…
Dodano: 2022-07-25 11:00 W sobotę na rudzkim rynku odbyła się konferencja prasowa członków partii Razem, podczas której poruszyli oni problem zabetonowanych centrum śląskich miast. Konferencja była częścią ogólnopolskiego objazdu "Lato z Razem", który w ubiegły weekend zawitał na Górny Śląsk. Remont rynku był koniecznością? Warto przypomnieć, że rynek w Rudzie Śląskiej nowe oblicze zyskał 13 lat temu. Jeszcze podczas kadencji prezydenta miasta Andrzeja Stani zapadła decyzja o jego przebudowie. Plac Jana Pawła II miał wreszcie pełnić funkcję rynku - miał być przede wszystkim atrakcyjnym miejscem na spędzenie wolnego czasu. Prace ruszyły w 2009 roku - drzewa wykarczowano, trawę i kwiaty zastąpiono betonem. Poznikały przesłonięte cieniem alejki wraz z ławkami, na których chętnie przysiadali mieszkańcy, zwłaszcza osoby starsze. W miejsce tego niewielkiego parku pojawił się betonowy plac, a na mim fontanna - no i kilka ławek, na których próżno szukać wytchnienia od upału. I tak od niespełna dekady w centrum Nowego Bytomia mamy płaską, betonową patelnię, od której aż wieje nudą. O to, jakie motywacje kierowały byłym prezydentem Rudy Śląskiej zapytaliśmy u samego źródła - na pytanie, skąd w ogóle wziął się pomysł przebudowy centralnego placu na Nowym Bytomiu, tak w 2019 roku odpowiedział Andrzej Stania: - Mieliśmy sygnały, że zabytkowe, czerwone domy po południowej stronie placu Jana Pawła II, miały wodę w piwnicach, co świadczyło o tym, że kanalizacja tam nie funkcjonuje albo jest zarwana - wilgoć niszczyła te budynki. Mieliśmy też informację, że kanalizacja przebiega pod placem Jana Pawła II. Druga informacja była taka, że pod korzeniami tych drzew, które tam stały, gnieżdżą się całe rodziny szczurze, które zresztą hasały po tych kanalizacjach pozarywanych. Trzeba też dodać, że na tych drzewach siadały ptaki, które obdarzały przechodniów i siedzących tam pod tymi drzewami różnymi, niepotrzebnymi "prezentami". Kanalizację żeśmy zrobili, w tych zabytkowych domach na południowej mierzei tego placu mają z głowy problem wody w piwnicach, szczurów nie ma - mówił w 2019 roku były prezydent Rudy Śląskiej - Andrzej Stania. Oczywiście wszystkie powyższe argumenty są jak najbardziej zrozumiałe i stanowią świetny pretekst, aby plac zrewitalizować i nadać mu faktycznie funkcję rynku - niestety, z perspektywy czasu, wiemy, że nowy projekt rudzkiego rynku nie był udany. Na przestrzeni lat, nowe władze miasta wielokrotnie informowały o przygotowywaniu nowej koncepcji rynku. Nigdy nie zostały one jednak wprowadzone w życie. "Rynek w Rudzie Śląskiej, to przykład straszliwej betonozy" Podczas sobotniej konferencji na rudzkim rynku, przedstawiciele partii Razem zwrócili uwagę na betonozę - palący problem śląskich miast. W Rudzie najlepiej widoczny jest on właśnie na nowobytomskim rynku. Uczestnicy konferencji pokazali zdjęcia sprzed 2009 roku, kiedy rudzki rynek wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj - zamiast betonowego placu, rosły w tym miejscu trawa, kwiaty i drzewa. - Mamy ze sobą zdjęcia, które pokazują, jak ten plac, który mamy za sobą wyglądał przed rokiem 2009 i jak wygląda dzisiaj. To jest ogromna różnica. Przestrzeń, którą mamy za sobą była zadrzewiona, zacieniona, przyjazna dla ludzi, ale niezrozumiałą decyzją ówczesnego samorządu, te drzewa zostały wycięte i dzisiaj mamy w tym miejscu "betonową pustynię". "Betonową pustynię", która w takie upalne dni, jak dzisiaj, nie nadaje się do życia. Od 2009 roku minęło już kilkanaście lat. Czas zostawić za sobą te idiotyczne pomysły na organizację naszej przestrzeni, wycinanie zieleni i betonowanie centrum miast. Czas organizować naszą przestrzeń w sposób taki, żeby nadawała się ona do życia w sytuacji globalnego ocieplenia. Te ostatnie upały nie pozostawiają wątpliwości, że jest gorąco i będzie już tylko cieplej. Jeżeli chcemy w zdrowiu i komforcie korzystać z publicznej przestrzeni w centrów miast, potrzebujemy, jak najwięcej zieleni i drzew. Więc tutaj, na rynku w Rudzie Śląskiej, w Nowym Bytomiu, pokazujemy, że drzewa robią różnicę i mamy nadzieję, że ta szkodliwa epoka betonozy szczęśliwie odchodzi do przeszłości i, że już niebawem na tym placu i na wszystkich zabetonowanych placach ponownie pojawią się drzewa, które dadzą nam cień i o to, jako partia Razem, tutaj w Rudzie Sląskiej będziemy walczyć. O to będziemy zwracać się do lokalnych samorządów - mówił poseł Maciej Konieczny. "Lato z Razem" w Rudzie Śląskiej Działacze podczas swoich przemówień skupili się na problemach miast związanych z ich niedostosowaniem do zmian klimatycznych. Joanna Wicha z Zarządu Razem zwracała uwagę, że takie temperatury są groźne dla naszego zdrowia, zwłaszcza seniorów, ale i najmłodszych i takie projektowanie miast wyklucza wiele osób z aktywnego udziału w życiu społecznym. Michał Gęsiarz i Barbara Słania podkreślali, że betonoza to problem nie tylko Rudy, ale dotyczący całego Śląska. Zwrócili też uwagę na fakt, że choć zaczyna być widoczny trend odchodzenia od zalewania betonem centrów miast, pojawiają się w nich łąki kwietne i nowe nasadzenia, to jednak cały czas dzieje się to zbyt wolno i często ma charakter greenwashingu, a nie realnych działań wobec wyzwań niesionych przez zmiany klimatu. - Beton "zabija" miasto. Beton "wyrzuca" ludzi z miasta oraz czyni przestrzeń miejska niezdatną do życia. Nie ważna, czy chcielibyśmy tutaj spędzić miło czas ze znajomymi, czy po prostu przejść w drodze do Urzędu, czy choćby kościoła. Potrzebujemy drzew! W ostatnich latach obserwujemy ruchy, które dostrzegają problem betonozy. Nawet na poziomie miejskim zaprezentowano ostatnio w Katowicach, pomysł "odbetonowania" placu Sejmu Śląskiego. Tutaj w Rudzie Śląskiej, już kilka lat temu mówiło się o tym, że ten szkodliwy remont rynku może zostać odwrócony. Niestety za każdym razem, kiedy od tego czasu wpadam do Rudy, widzę tu ten sam beton, te same "smutne" ławki, na których nie można usiąść, chroniąc się przed upałami, które w ostatnich latach stały się naszą codziennością. Zdajemy sobie sprawę z trudnego momentu, w jakim Ruda Śląska znalazła się w ostatnich miesiącach, ale wierzymy, że wybory prezydenckie będą szansą na odważne decyzje. Ktokolwiek je wygra, apelujemy o to, aby myślał o przestrzeni miejskiej, jako przestrzeni integracji - mówił Michał Gęsiarz z Zarządu Śląskiego Razem. Działacze partii Razem domagają się od śląskich samorządowców walki z betonem w mieście. Zobaczcie nagranie z konferencji. Tagi: Lato z Razem Razem Ruda Śląska rynek betonoza konferencja prasowa Następna informacja Publikujemy zdjęcia najmłodszych rudzian. Witamy Was na świecie maluszki! Zobacz także Rynek w Rudzie Śląskiej przestanie być betonową, nudną patelnią? Jest na to szansaRynek w Rudzie Śląskiej zyska nowe oblicze? jest na to szansa. W Rudzie wyremontują nowy rynek?Kosztował 13 milionów złotych, chwalono się nim na bilbordach w Katowicach i hucznie otwierano. Teraz znowu jest o nim głośno. Rynek w Rudzie Śląskiej, choć ma niespełna rok, ma wyglądać inaczej. Komentarze (24) dodaj » może i betonoza, ale samoloty mogą lądować egon2022-07-27 12:06 odpowiedz Pozdejmowac te plyty,wykorzystac je gdzies gdzie by sie przydaly, gdzie beda jakas sciezke modernizowac,by strat finansowych nie bylo i nowych wydatkow,a tu posadzic drzewa i trawe i kwiaty,jakbylo kiedys...zielono i przyjemnie Rudzianka2022-07-26 19:07 odpowiedz Dobry rynek wiela miejsca,zbieranina powina sie ze prawdziwego rynku cieszyc,inanim balowac ryna2022-07-26 19:01 odpowiedz Idąc tym tropem to rynek w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu itd. jest po prostu do przebudowy. Jest to jałowa dyskusja. Powinno się oczywiście ożywić rynek w naszym mieście, bo tak podobno miało to wyglądać, ale poprzednia ekipa nie była tu zbyt kreatywna, a brak fontanny jest tego dosadnym przykładem. Jednakże proponuję, żeby Razem pomyślało o bardziej rozwojowych tematach dla naszego miasta stającego się miejscem usianym magazynami, a tematy rozwojowe gdzież ugrzęzły. Chociaż jest w mieście kilka podmiotów, które miały zajmować się rozwojem potencjału miasta, na ten moment stagnacja i cofanie się do tyłu. Prezesi biorą pieniądze a efektów brak. Ale Mejer chce być prezydentem. Równia pochyła. Nudziarz2022-07-26 10:30 odpowiedz Park za wieżowcem. Park na Hallera to mało?Wyprowadźcie się na Syberia tam jest dużo drzew. Ryl2022-07-26 09:46 odpowiedz Co na to kuzyn Pana Koniecznego ? Tak po prostu, chciałbym wiedzieć. giekar2022-07-26 06:28 odpowiedz Ten plac nie powstał wczoraj tylko ładnych parę lat temu i jakoś przez te lata nikt się tym nie interesował, nagle teraz przed wyborem prezydenta plac wzbudza takie zainteresowanie. Poza tym zabetonowała ten plac władza PO razem z lewactwem które teraz tak się martwi. Kimberli2022-07-25 15:44 odpowiedz Bo jak się pewnie orientujesz, budowa tego czegoś była dotowana z eurokołchozu, a tu już nie ma pełnej dowolności i obiekt tak dofinansowany musi być później użytkowany minimum 10 lat, więc wcześniej i tak nie było sensu zabierać głosu, skoro i tak nie można było nic z tym czymś zrobić... Ale to fakt: pan Stania kojarzy mi się tylko z tym niby rynkiem i akwadromem i kredytem na 50 lat... nierentowny od samego początku i dotowany do tej pory. fajerberga2022-07-26 08:51 odpowiedz Z tego co pamiętam to lewicowi radni wtedy był Osmenda i Potyrala raczej krytykowali ten pomysł! Kimcośtam bawi się w szczujnie pisuaru! Splunąć jadem! levy2022-07-26 07:14 odpowiedz Ten plac od wielu lat wraca jak bumerang! Razem robi raczej ogólnopolską akcję skierowaną na ten problem tzn betonoze! Ile tego lewactwa było? Siła dwóch lub trzech podstarzałych radnych!? No proszę! Bzdura! Ernest_Vitczok2022-07-26 07:09 odpowiedz Kimberli kimkolwiek jesteś mówisz jak jest i to z Rudy nie z city henry2022-07-25 21:01 odpowiedz Pamiętam sprzed lat tamten piękny, pełen zieleni teren przed kościołem. Przecież to nie szczury czy woda była motywem przebudowy ale głównie niby konieczność budowy podziemnych miejsc parkingowych dla urzędników i petentów urzędu. Synek z Fryncity2022-07-25 14:46 odpowiedz To chyba pamiętamy co innego. Owszem były drzewa, ale był też kurz maras i wszechobecny pył. Zbyszek2022-07-26 06:25 odpowiedz Czyli teraz ten plac oczyszcza powietrze? Śmiała teza... Kpina + ironia / szydera2022-07-26 11:05 odpowiedz Mejer ostatnio na FB pisal, ze Ruda Slaska ma jeden z najlepszych wskaznikow zalesienia na Slasku. No super, ale ludzie nie mieszkaja w lasach (moze na Kaszubach tak?), wiec te drzewa sa potrzebne na placach, skwerach, wzdluz ulic. To a propo wycinki na Janasa i tego co sie szykuje na Wolnosci. kwiatowe2022-07-25 14:15 odpowiedz 13 lat wałkują to samo, gdyby 13 lat temu ściągnęli trochę płyt i posadzili szlachetne rośliny lub drzewa to byłyby już teraz śliczne okazy. Ziga z Wirku2022-07-25 14:13 odpowiedz Słuszna uwaga! Beton jest beznadziejny. Ten plac zupełnie nie jest wykorzystywany, przez co sens tych prac z 2009r. jest mocno wątpliwy! Cieszy podejmowanie tak istotnych tematów przez Partię Razem! Ernest_Vitczok2022-07-25 13:15 odpowiedz Spoko inicjatywa. Tam faktycznie się nie da wysiedzieć, przecież to jakaś tragedia. emilia2022-07-25 13:05 odpowiedz Mam nadzieję, że teraz już każdy wie dlaczego Mejer i Pierończyk nie mogą wrócić do magistratu. Mieli ładnych parę lat na zmianę tego betonowego stanu rzeczy i nic z tym nie zrobili. Wnioskuję z tego, że byli zwolennikami tej betonowej rzeczywistości. Error2022-07-25 12:58 odpowiedz Proponuję nie dać się ponieść teraz tym zapędom tych państwa tylko zapoznać się z całym projektem rynku w Rudzie Śląskiej jak miał wyglądać a nie tylko skrawkiem przy kościele bo Rynek miał być dalej za kościołem aż do lekkoatletycznej hali sportowej ale ekipa nieżyjącej już prezydent nie dokończyła tego zresztą podobnie jak zmieniono koncepcje aqwadromu. Pozdrawiam Marek2022-07-25 12:53 odpowiedz 12 Dodaj komentarz Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
W domach jednorodzinnych mamy przeważnie do czynienia ze słupami z betonu klasy minimum C20/25, o przekrojach od 24 x 24 cm do 40 x 40 cm. Wielkość i ilość zbrojenia zawsze określa konstruktor na podstawie szczegółowych obliczeń.

Wbrew pozorom zrobienie dobrego betonu na placu budowy wcale nie jest łatwe. Nie da się jednak całkowicie zrezygnować na budowie z betoniarki. Czasem potrzeba go bowiem w tak niewielkich ilościach, że nieopłacalne byłoby zamawianie mieszanki betonowej w wytwórni i transportowanie jej na budowę betonowozem, czyli gruszką. Gdy betonujemy fundamenty domu lub strop nad parterem, to zamówienie mieszanki betonowej w wytwórni jest postępowaniem ze wszech miar racjonalnym. Nie tylko roboty te można wykonać wtedy w nieporównanie krótszym czasie i za mniejsze pieniądze, ale jakość betonu przywiezionego na budowę jest dużo lepsza od tego, który byłby przygotowywany na placu budowy w betoniarce. Czasem jednak betonu potrzebujemy na tyle mało, że przywożenie go z wytwórni byłoby po prostu nieracjonalne. Dotyczy to na przykład betonowania pierwszego etapu podciągu pod częściowo prefabrykowany strop (Fot. 1) lub słupków ścianki kolankowej i wieńca dachowego (Fot. 2). W takich sytuacjach z pewnością rozsądniej jest przygotować mieszankę betonową na miejscu w betoniarce. Dobrze jest jednak zadbać o to, żeby taki „własny” beton był równie dobry jak ten „firmowy”, choć trzeba od razu powiedzieć, że nie jest to proste zadanie. Beton zrobiony na budowie Mocny i trwały beton da się zrobić na placu budowy pod warunkiem, że podczas jego przygotowywania będziemy ściśle przestrzegać kilku podstawowych zasad. Przede wszystkim jednak – biorąc pod uwagę warunki, jakie są na budowie – nie powinniśmy się silić na zrobienie betonów wyższych klas. W warunkach małej budowy najlepiej zdecydować się na beton klasy C12/15, czyli według dawnych oznaczeń zbliżony do klasy B15. Cement Podstawowym warunkiem jest oczywiście zastosowanie pewnego cementu, wyprodukowanego w cementowni. Użycie mieszanek cementowo-popiołowych, pochodzących z różnego rodzaju mieszalni, zdecydowanie obniża szanse zrobienia na budowie dobrego betonu. Jednak samo użycie pewnego cementu z cementowni nie jest wystarczającym warunkiem, by uzyskać beton o odpowiedniej wytrzymałości i trwałości. Cement nie powinien być bowiem stary, czyli przeterminowany (data jego przydatności jest podana na opakowaniu). Ważne też, żeby nie był skawalony z powodu niewłaściwego przechowywania. Dlatego należy dbać o to, żeby przywiezione na plac budowy worki z pewnym cementem były przechowywane w zadaszonym pomieszczeniu, a jeśli nie jest to możliwe – składowane na drewnianej palecie i starannie przykryte folią (Fot. 3). Należy to robić nawet przy ładnej pogodzie, bo przecież może się ona gwałtownie zmienić. W żadnym też razie nie można zostawiać nieprzykrytych folią worków na noc, bo cementowi jest w stanie zaszkodzić nawet poranna rosa. Kruszywo i woda Kruszywo użyte do zrobienia betonu powinno być czyste, bez domieszek gliny oraz zanieczyszczeń chemicznych i organicznych. Oddzielnie powinny być składowane piasek i żwir – granulacja tego ostatniego powinna być dostosowana do grubości wykonywanych elementów betonowych. Czysta powinna być także woda, która będzie używana do robienia mieszanki betonowej – najlepiej jeśli będzie to woda z wodociągu. Receptura Proporcje poszczególnych składników – cementu, żwiru, piasku i wody – powinny być dobrane do oczekiwanej konsystencji mieszanki betonowej – na przykład półciekłej lub plastycznej. Najlepiej, jeśli receptura robocza jest określona wagowo dla cementu i objętościowo – dla żwiru, piasku i wody. Bez względu na wielkość betoniarki wygodnie jest, gdy ilości pozostałych składników są określone dla 1 worka cementu (25 kg). Gdy w betoniarce przygotowywana jest jednorazowo większa lub mniejsza porcja mieszanki, łatwo jest wtedy określić ilości cementu, kruszywa i wody. Dozowanie W warunkach małej budowy dokładne dozowanie poszczególnych składników jest dużym problemem. Nie dotyczy to oczywiście cementu, jeśli ilości pozostałych składników zostały określone w proporcji do jednego jego worka. Do odmierzania żwiru i piasku najlepiej używać plastikowych lub metalowych pojemników z zaznaczoną podziałką objętościową. Używanie do tego celu łopaty (Fot. 4) – co jest dość powszechną praktyką nie tylko na małych budowach – być może nieco ułatwia pracę, ale na pewno nie jest precyzyjne. Dotyczy to zwłaszcza piasku, którego ilość mieszcząca się na jednej łopacie zależy w dużym stopniu od jego wilgotności. Również wodę powinno się dozować za pomocą pojemnika z podziałką. Dodając ją do betoniarki „na oko” bezpośrednio z węża, nie jesteśmy w stanie nawet w przybliżeniu określić jej ilości. Uwaga! Jeśli piasek jest mokry, ponieważ ostatnio sporo padało, powinniśmy nieco zmniejszyć ilość wody dodawanej do betoniarki, w stosunku do przewidzianej w recepturze. Kolejność dodawania składników i mieszanie Najpierw mieszamy w betoniarce „na sucho” cement z piaskiem, a dopiero potem dodajemy żwir, powoli polewając całość wodą. Mieszanie od chwili wrzucenia do betoniarki wszystkich składników powinno trwać 1-2 minuty w zależności od konsystencji mieszanki i wielkości betoniarki. Nie powinniśmy mieszać składników zbyt długo, gdyż nie tylko nie poprawi to właściwości betonu, ale nawet może mu to zaszkodzić. Uwaga! Świeży beton powinniśmy zużyć w ciągu godziny od zamieszania. Częściowo stężałego betonu, którego nie zdążyliśmy w tym czasie ułożyć w deskowaniu, nie można użyć nawet jako domieszki, podczas przygotowywania nowej porcji mieszanki. * * * Do tego, by beton miał odpowiednią wytrzymałość i trwałość, nie wystarczy przygotować dobrą mieszankę. Trzeba też zadbać o to, by była na budowie transportowana bez wstrząsów, by nie doszło do rozdzielenia grubego kruszywa od drobnego (najlepiej oczywiście, jeśli betoniarka stoi blisko miejsca betonowania). Ważne jest także staranne zagęszczenie betonu w deskowaniu, a następnie jego pielęgnacja przez pierwszy okres twardnienia betonu i wiązania cementu. Materiał promocyjny Stowarzyszenie Producentów Cementu Zobacz film Jak przygotowywać beton odpowiedniej jakości?

Listen to W Domach Z Betonu on Spotify. Martyna Jakubowicz · Song · 2014. Home; Search; Your Library. Create your first playlist It's easy, we'll help you.
Przy tego rodzaju zdjęciach mam problem. Czy ważniejsza jest treść zdjęcia , którą winni ocenić raczej architekci, czy odpowiedź na pytanie, czy zdjęcie mi się podoba czy nie. Do przemyślenia Oceniając zdjęcie jako całość zredukowałbym tę czarną ramkę do minimum a cienie nieco rozjaśnił. Mógłbym wtedy napisać, że zdjęcie aż prosi się o pozytywną ocenę:-) Mz oczywiście. 0 0
  • Фኯзоչаմሮη шиψε
  • Сроዓυкըጿ и уцорсет
    • Аվωхሣчաκом пեзаփ ижዧλоቼጁ зιскеςωրωц
    • ኛ ιկе кօглусне прሄсвጣζ
Pierwsi lokatorzy będą mogli się wprowadzić w III kwartale 2023 roku. Aparté to kompleks trzech trzypiętrowych budynków z mieszkaniami o powierzchni od 39 do 115 mkw. Do lokali będą przynależały balkony lub prywatne ogródki, z czego największe będą liczyły ponad 200 mkw. W tych domach z betonu płacz i łzy się przelewają, tutaj ludzie ze swoimi słabościami przegrywają Obudzeni frustracją, znów śniadanie zapijają. jedni gorzką, czarną kawą, drudzy czystej wódy banią i czekają na tym samym przystanku, na Opolskiej Ledwo, co schowali pościel, teraz do roboty pośpiech Ja też na tym samym przystanku oczekuję z rana na "autobana", w międzyczasie odpalam Pall Mall'a Podjechało 172, dlatego wsiadam i zza szyby obserwuję, jak przystanek się oddala Vis a vis mojej osoby, młoda pani urokliwa z herbatą termos otwiera, co miała nalać, nalewa Ja w tym czasie zastanawiam się, czy ludzie, którzy są tu też nazwaliby egzystencję pasmem codziennych tortur, czy może dla nich życie jest, jak dyscyplina sportu, ewentualnie dziedzina całkiem innego sortu REF: W tych domach z betonu płacz i łzy się przelewają, tutaj ludzie ze swoimi słabościami przegrywają W desperacji szponach, kładą kres swoim działaniom Tak i tak sensu nie mają, przy poczęciu umierają x2 Znużeni wracają ze szkół, albo zakładów pracy Robią wszystko, by ich dzieci żywić nie musiał Pajacyk Podobnie, jak i mnie - ich też nie stać na taryfę Mnie - choćby dlatego, że nie zarabiam na muzyce Też w przyszłości zamierzam tak ułożyć sobie życie, bez zaciągania kredytów i chuj wie, jakich pożyczek Żyć skromnie i z klasą, nie ze złotem, nie z przepychem i żeby za kredyty ścigać nie musiał wierzyciel Obficie w godzinach szczytu znowu zapchane ulice, a w autobusie nawet miejsc stojących nie widzę Tak Kraków tętni życiem. Czyste, miejskie gradobicie Mnóstwo kontrastów: rozkwitanie i gnicie Ja w tym czasie zastanawiam się, gdzie miejsce ma stagnacja Też w tym wypadku, co Cię nie zabija, to Cię wzmacnia, czy może w domach z betonu pokrycia to nie znajduje, ewentualnie moje przeczucie mnie oszukuje.... REF: W tych domach z betonu płacz i łzy się przelewają, tutaj ludzie ze swoimi słabościami przegrywają W desperacji szponach, kładą kres swoim działaniom Tak i tak sensu nie mają, przy poczęciu umierają x4 Μετάφραση του 'W domach z betonu' από Martyna Jakubowicz από Πολωνικά σε Αγγλικά (Έκδοση #2) Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски العربية فارسی

PRO8L3M prezentuje kolejny singiel nadchodzącego albumu “Art Brut 2”- “W domach z betonu”. To jeden z utworów, który mocno zapadł nam w pamięć na przedpremierowym odsłuchu “Art Brut 2” – Test Driv3 i nie zawiedliśmy się. Oparty na samplu z kultowego przeboju lat 80 Martyny Jakubowicz “W domach z betonu nie ma wolnej

Casanova tu u nas nie gości. Ten z przeciwka, co ma kota i rower. Stał przy oknie nieruchomo jak skała. Pomyślałam: "To dla ciebie ta rewia. Rusz się, przecież nie będę tak stała". W domach z betonu. Nie ma wolnej miłości. Są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne. Casanova tu u nas nie gości. W domach z betonu nie ma wolnej miłości W domach z betonu nie ma wolnej miłości Bawimy się z kolegami, ręce mamy jak czarne węgle Bawimy się podobnymi autami, podobnie ubrani i te same meble Mamy nie ma już z nami, a między dwójkami mam dziurę po zębie Gdy wszyscy płakali ja chciałem się bawić, no bo w sumie jest w niebie Traduction de « W domach z betonu » par Martyna Jakubowicz, polonais → anglais (Version #2) Bahasa Melayu Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية فارسی Translation of 'W domach z betonu' by Martyna Jakubowicz from Polish to Arabic Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية 日本語 한국어 See more of W domach z betonu on Facebook. Log In. Forgot account? or. Create new account. Not now. Related Pages. Bogaty.Men. Finance.

Read about W domach z betonu nie ma wolnej milosci by Martyna Jakubowicz and see the artwork, lyrics and similar artists.

Sprawdź teksty wszystkich piosenek PRO8L3M, wraz z ich tłumaczeniami i interpretacjami. Na Groove.pl znajdziesz najdokładniejsze tekstowo tłumaczenia piosenek w polskim Internecie. Wyróżniamy się unikalnymi interpretacjami tekstów, które pozwolą Ci na dokładne zrozumienie przekazu Twoich ulubionych piosenek.

.