Powstanie film o Magdzie Gessler. Magda Gessler to postać kultowa w naszym kraju. Jedno ją kochają, inni wprost jej nie cierpią. Ci pierwsi uwielbiają ją za jej cięty język i niekiedy wybuchowy charakter. Znakiem szczególnym Magdy są nie tylko odważne i kolorowe stroje, ale też burza charakterystycznych, kręconych blond włosów.
Magda Gessler jest szczęśliwa jak nigdy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, a przede wszystkim na jej palcu, mówią, że wyszła za mąż. Restauratorka pochwaliła się zdjęciem, na którym na jej palcu połyskuje przepiękna złota obrączka od Tiffanego warta blisko 5 tys. zł. Gessler dostała ją od swojego ukochanego Waldemara, z którym, pomimo wieloletniego stażu i nazywania go mężem, tak naprawdę nigdy nie wzięła ślubu. NIE PRZEGAP: Edyta Górniak zalana łzami mówi o śmierci. Tragiczna historia jej ojca. Mamy WIDEO! "Na zdjęciu widnieje obrączka, którą ostatnio dostałam od Waldka. Nie mogę się na nią napatrzeć. Dziękuję ci bardzo, Walduś" - podpisała fotografię, nie chcąc zdradzać nic więcej. ZOBACZ TAKŻE: Doda przekazała smutne wieści. Wyjechała z Polski i znika nie na żarty. Przy okazji wbija szpilę Rozenek? Fani restauratorki nie mają jednak żadnych wątpliwości. "Obrączki nie nosi się bez powodu" - komentują uradowani i gratulują jej ślubu. Magda Gessler - historia miłości Historia miłości Magdy i Waldemara przypomina najpiękniejsze filmowe romanse, w których miłość zawsze wygrywa. Poznali się już blisko 40 lat temu. Połączyło ich płomienne uczucie, ale rozdzieliło życie. On wyjechał do Kanady, ona wróciła na studia do Hiszpanii. W latach 80. wyszła za niemieckiego dziennikarza Volkharta Müllera. Mąż zmarł jednak w dniu jej 33. urodzin. Do Polski wróciła jako wdowa z trzyletnim wtedy synkiem Tadeuszem (38 l.). Jej drugie małżeństwo z Piotrem Gesslerem nie należało do najszczęśliwszych. Rozpadło się wkrótce po narodzinach Lary (32 l.). ZOBACZ TAKŻE: Wykształcenie Kasi Cichopek zwala z nóg. Już jej nie podskoczą! Gwiazda "M jak miłość" ma bardzo przydatne umiejętności Z Waldemarem ponownie spotkali się dopiero po 20 latach. Odwiedził jej restaurację. Wręczył jej róże i chwycił za rękę. - Wiedziałam, że to ten właściwy mężczyzna i że nic się nie zmieniło. Powiedział: "Już nie uciekniesz mi drugi raz" – powiedziała Gessler w jednym z wywiadów. I choć na co dzień dzielą ich tysiące kilometrów, bo Kozerawski jest wziętym lekarzem w Kanadzie, rozmawiają co noc, kochają się na zabój i snują plany na przyszłość. Chcą otworzyć hotel i restaurację gdzieś w ciepłych krajach. Tam będą żyli długo i szczęśliwie.
O Magdzie Gessler. Nie obyło się bez pytań o koleżanki Michela Morana z jury "MasterChefa": Która z twoich koleżanek, Ania i Magda, jest gorszą kucharką? - zapytał Wojewódzki.
O tym make-upie Magda Gessler powinna jak najszybciej zapomnieć i nigdy więcej nie odwiedzać makijażystki która jej to zrobiła! Na premierze książki Doroty Wellman restauratorka wyglądała jak... po nieudanej kosmetycznej rewolucji Magda Gessler należy do kobiet o ponętnych kształtach, ale zawsze świetnie potrafiła dopasować swoje stylizacje do figury, do tego burza loków i dobry makijaż dodawały jej jeszcze uroku. Ale nawet najlepszym zdarzają się wpadki... Gessler taka przydarzyła się na środowej premierze książki Doraty Wellman. Restauratorka przyszła w kremowej spódnicy, luźnej czarnej bluzce i zarzuciła na to bladoróżowy płaszczyk. Wyglądałaby stylowo, skromnie i elegancko, gdyby nie makijaż. Oczy mocno obrysowane czarną kredką - delikatnie mówiąc - nie poprawiły jej urody. Twarz zrobiła się jakaś wampirza, a oczy zniknęły gdzieś głęboko pod ciemnymi cieniami. Jednym zdaniem - ta makijażowa rewolucja się nie udała! Zobacz: Kuchenne rewolucje, odcinek 11. GESSLER wplątana w RODZINNY spór! Pogodzi brata i siostrę? ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail Strona główna Wiadomości Ojej! Co się stało Magdzie GESSLER?! Makijażowa rewolucja się nie udała... [GALERIA] Nasi Partnerzy polecają Michel Moran o Magdzie Gessler „bez żart” Źródło: TVN Michel Moran podczas wizyty u Kuby Wojewódzkiego powiedział, że Magda nie wygrałaby programu MasterChef. Nie umknęło to uwadze tabloidów i zrobiło się wokół tego wielkie zamieszanie…. Joanna Krupa zrobiła splasha w Dzień Dobry TVN i skorzystała z prawa nominowania kolejnych osób (zobacz: Joanna Krupa też zrobiła splasha w „Dzień Dobry TVN”! Wszystko nagrał Dawid Woliński [wideo]). Marcin Tyszka nie podjął wyzwania, a Magda Gessler… No właśnie, co ze splashem restauratorki? Jeszcze nie odpowiedziała na wyzwanie Magdzie jeszcze nic nie słyszałam, jest cicho na razie, nie wiem. Myślę, że większość ludzi chciałoby, żeby się oblała, żeby zobaczyć, jak jej te loki wytrzymają, ale też chętnie poszłabym z nią na kolację – powiedziała Joanna w wywiadzie dla Newserii. – Usłyszałam o splashu dopiero, jak przyjechałam do Polski. Dawid Woliński mnie nominował, więc mówię: „Okej, dobrze, tylko jak to zrobić, żeby było inaczej, nie tak jak każdy robi”. I mówię, to może to będzie tak zrobione, że niby się tam troszkę obleję i zrobię to w moim stylu. Było przyjemnie. Dobrze reagować na takie żarty, żeby ludzie widzieli, że nie jestem zawsze serio, że też żartuję i mam bardzo duży dystans do że restauratorka podejmie wyzwanie? A może zaprosi Joannę na kolację? Magda Gessler bywa nieprzewidywalna, więc może jeszcze nas zaskoczyć bardzo pomysłowym splashem!Fotografia: ONSFotografia: ONSNajczęściej czytane dziśMoże Cię zainteresować Już niedługo rozpoczną się prace nad filmem autobiograficznym o Magdzie Gessler. Podczas naszej rozmowy nie mogliśmy więc nie zapytać jej o ten ważny dla niej projekt. Zapytaliśmy, czy Magda Gessler, choć jest postacią kontrowersyjną, rzadko wprost wypowiada się na tematy polityczne. Długo ukrywała swoje poglądy. Jednakże przy okazji protestów w całej Polsce, a przede wszystkim prounijnej manifestacji na Placu Zamkowym w Warszawie, na czele której stanął Donald Tusk, autorka „Kuchennych rewolucji” zrobiła wyjątek. Skomentowała tę inicjatywę w trzech słowach. Kuchenne rewolucje przyniosły Magdzie Gessler ogromną popularność. Gwiazda TVN rzadko wykorzystywała jednak swoje zasięgi i pozycje, by manifestować poglądy polityczne. Robiła nieliczne wyjątki, jak np. przy okazji Strajku Kobiet. W niedzielę przyszła okazja, by zabrać głos na temat naszego członkostwa w UE i protestów opozycji. Magda Gessler w trzech słowach skomentowała protesty. Jasno wyraziła swoje poglądy polityczne Tym razem nie pozostawiła złudzeń. Gessler wprost opowiedziała się po stronie protestującej opozycji, co zdziwiło nawet jej oddanych fanów. Wcześniej swoje przekazy „kodowała” bardziej zawile. Restauratorka dodała na swoje profile społecznościowe grafikę z napisem „I LOVE EU” (Kocham UE) i okrasiła ją trzema słowami: „Kocham… Szanuję… Kochacie?”. Gessler zwróciła się z pytaniem do swoich fanów. Najwyraźniej zatem nie na żarty przejmuje się sytuacją w kraju. Magda Gessler długo stroniła od komentarzy politycznych. Wolała, by szeroka publika nie wiedziała, na kogo zwykle oddaje swój głos w wyborach. W ostatnim okresie nie była jednak w stanie się powstrzymać. Jak wiadomo, 2020 i 2021 rok to czas intensywnych protestów, które próbowano organizować nawet w szczycie pandemii. Prowadząca „Kuchenne rewolucje” żartowała kiedyś, że „ma poglądy pisowskie”. Jednakże jedynie wyraziła w ten sposób swoją aprobatę dla inicjatywy wspierania biednych rodzin (co w tamtym okresie hucznie zapowiadali politycy PiS). W praktyce jednak – wszystko na to wskazuje – kobieta nie popiera polityki obecnie rządzących. POPULARNE DZIŚ: Zapytali Lewandowską czy jest z Robertem dla pieniędzy. Odpowiedź zaskoczyła wszystkich Sylwia Peretti gorzko o Magdzie Gessler. Oto, co jej powiedziała na planie Okazało się, że cała rewolucja w lokalu będzie przedstawiona w telewizji jako porażka.
Michał Misiorek: Trudno się z tobą umówić. Jesteś tak zapracowana czy nie przepadasz za wywiadami? Lara Gessler: Jedno i drugie. (śmiech) Ostatnio mam bardzo intensywny czas. Dużo pracuję. Cały czas łudzę się, że znajdę wolną chwilę, a mam ich jak na lekarstwo. Czym zajmujesz się na co dzień? Opiekuję się "Słodkim–Słonym" i restauracją "U Fukiera". Jestem tam niemal codziennie i pod nieobecność mamy wszystkim zarządzam. Można powiedzieć, że pełnię funkcję szarej eminencji, ale bardzo mi to odpowiada. Poza tym realizuję kilka swoich projektów. Razem z przyjaciółką Patrycją Pankiewicz od kilku miesięcy prowadzimy bloga Wymaga to od nas systematyczności, zaangażowania i czasu. Obie mamy inne zawody, żyjemy z czegoś innego, a blog to nasza odskocznia, która sprawia nam ogromną przyjemność. Pokazujemy na nim tylko to, co lubimy i śmiało możemy polecić. Oprócz tego zaczynam swoją przygodę książkową. Można już kupić moją debiutancką książkę. Sama nie wierzę, że to mówię. Napisałaś książkę kulinarną? Tak, a dokładniej – cukierniczą. Nie chciałam się powtarzać i wydawać kolejnej książki podobnej do tych, które już zostały napisane. Mamy modę na gotowanie, wszyscy piszą książki z przepisami i rynek wydawniczy jest przepełniony. Początkowo zaproponowano mi napisanie czegoś o charakterze cukierniczym, ale bardziej pod kątem wspominania smaków z dzieciństwa. Oznaczało to dla mnie nic więcej, jak tylko próbę dowiedzenia się czegoś więcej o Magdzie Gessler za pośrednictwem wspomnień jej córki. Nie zgodziłam się na to, ale wymyśliłam coś innego. W związku z tym, że przez jedenaście lat nie jadłam mięsa, bardzo lubię warzywa, owoce i zioła, wpadłam na pomysł stworzenia zielnika. Chcę przewartościować nasze myślenie o ziołach i dlatego stworzyłam książkę o ich wykorzystaniu w cukiernictwie. Jestem tym bardzo podekscytowana. Zawsze chciałam wydać książkę, ale nie sądziłam, że to się stanie tak szybko. Przestałaś już być wegetarianką? Jem mięso, ale niechętnie. Po pierwsze, dlatego że się źle po nim czuję, a po drugie – ze względów etycznych. Byłam wegetarianką, ale przez moją pracę muszę czasem zjeść mięso. Gdy jadę do jakieś restauracji, by sprawdzić poziom przygotowywanych potraw czy ocenić menu, muszę być obiektywna i dostać posiłki w takiej formie, jak goście. I wtedy właśnie zdarza mi się spróbować wołowinę, wieprzowinę, dziczyznę czy drób. Dobrze zrobione mięso może być pyszne i wcale nie mówię, że każdy, kto je chętnie je, jest mordercą. Nigdy nie miałam problemu z gotowaniem mięsnych potraw. Po prostu ich nie próbowałam. Teraz jem tak mało mięsa, jak tylko mogę. Jak reagują na ciebie restauratorzy, do których przyjeżdżasz z pomocą? Boją się ciebie tak jak twojej mamy? Myślę, że nie, bo nie jestem taką osobistością. Nikt chyba nie lubi się wystawiać do oceny, dla każdego to jest mało komfortowe. Zresztą ja też czasami czuję się niezręcznie, bo jestem dwa razy młodsza od szefa kuchni, a muszę mu przekazać swoje uwagi. Jednak umiejętności to jedna sprawa, ale ważny jest też dystans. Widzę po sobie, że trudno mi obiektywnie ocenić potrawy w naszych restauracjach, bo jem je codziennie. Ważne, by ocenił nas ktoś z zewnątrz. Wcale nie chodzi o to, że ten ktoś musi być lepszy i mądrzejszy, ale o to, że nie ma emocjonalnego stosunku do danego miejsca, funkcjonuje w innym świecie i ma świeże spojrzenie. Z tego, co mówisz, to nie leżysz z założonymi rękami, a pieniądze z nieba ci nie spadają. Zupełnie nie. Od dziewiętnastego roku życia, czyli od ośmiu lat, nie biorę pieniędzy od rodziców i sama się utrzymuję. To było moim punktem honoru. Od dziecka widziałam, że od mojej mamy wszyscy ciągną kasę i postanowiłam, że ja tego nie będę robić. Oczywiście, gdy jedziemy razem na wakacje, pozwalam jej kupić mi bilet, ale nigdy nie proszę o pieniądze na życie. Na studiach, mimo że byłam zatrudniona w jednej z naszych knajp jako współwłaściciel, dorabiałam, piekąc torty. Wielu osobom pewnie się wydaje, że twoim głównym zadaniem jest bycie córką Magdy Gessler. Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego wcześniej nie chciałam za bardzo pokazywać się publicznie czy udzielać wywiadów. Obiecałam sobie, że dopiero, gdy będę mogła się czymś pochwalić, to wyjdę z tym do ludzi. Odkąd założyłam bloga, pojawiam się częściej w mediach. Ale i tak odrzucam dziewięćdziesiąt procent propozycji, bo nie mam zamiaru chodzić do programów śniadaniowych i opowiadać przez całe życie o tym, że jestem córką Magdy Gessler. To nie jest mój zawód. Natomiast chętnie mówię o tym, co mnie buduje jako profesjonalistę. Chcę pokazywać się głównie ze strony zawodowej. Mimo że bardzo cierpliwa pani namawiała mnie przez półtora roku do udziału w jednym bardzo popularnym celebryckim programie, odmówiłam. To mogłaby być fajna przygoda, ale nie mówiłaby nic na temat tego, jakim jestem człowiekiem i na czym polega moja praca. Nigdy nie próbowałaś walczyć z tym, że jesteś postrzegana przez pryzmat mamy? Przywykłam do tego, że tak było, jest i pewnie będzie. Trzeba robić swoje i się nie frustrować. Chociaż odkąd pojawili się paparazzi, jest ciężko. Uważam, że to zupełny przypadek, że jedni się rodzą w takiej, a drudzy w innej rodzinie. Nie uważam się z tego powodu za lepszą od innych w jakimkolwiek stopniu. Najważniejsze jest nie to, co nam się przydarza, ale jak na to zareagujemy. Moją jedyną odpowiedzią na ciągłe porównania do mamy jest moja praca. Wierzę, że ona się broni. Aleksandra Kwaśniewska wyznała, że kiedyś posługiwała się innym nazwiskiem, żeby ludzie jej nie rozpoznali. Masz na koncie podobne sytuacje? Przez długi czas przedstawiałam się tylko z imienia. Później ktoś zwrócił mi uwagę, że to nieeleganckie. Zaczęłam więc dodawać nazwisko, ale wymawiałam je najbardziej niewyraźnie, jak tylko mogłam. Miałam na tym punkcie kompleks. Zawsze chciałam być blisko ludzi i bałam się, że przez nazwisko będę inaczej odbierana. Studiowanie socjologii było próbą ucieczki od gastronomii? Wynikało to z mojego społecznikostwa. Rodzice bardzo mi ufali i robiłam wszystko po swojemu. Zdecydowanie zbyt szybko wydoroślałam. Bardzo ważne były dla mnie pewne wzorce moralne. Wydaje mi się, że w życiu młodych ludzi ideologia pełni funkcję prawdy absolutnej. Wszyscy bardzo tego potrzebujemy. Wiemy, że jeśli kiedyś upadnie ten filar, jakim jest dom, to nie zostaniemy z niczym. Jako nastolatka byłam bardzo „zielona”, jeździłam na akcje Green Peace’u, spędzałam wieczory na squotach. Bardzo to lubiłam. Wiedziałam, że chcę studiować w Collegium Civitas. Myślałam o filozofii polityki, ale nie otworzono tego kierunku, więc miałam do wyboru politologię i socjologię. Wybrałam ten drugi kierunek i się w nim zakochałam. Potem chciałaś nawet zostać na uczelni. To prawda. Byłam bardzo mocno zaangażowana w uniwersytet trzeciego wieku. Na ten temat pisałam też pracę dyplomową. Zaczęła mi się marzyć kariera naukowa. Uzależniłam się od samorozwoju i zdobywania wiedzy. Gdybym mogła, zostałabym na uczelni, ale chciałam pomóc rodzicom. Ale w ubiegłym roku spełniło się moje marzenie i prowadziłam jeden wykład o biznesie na mojej uczelni. Podobno bardzo długo wzbraniałaś się przed gotowaniem. Czy się wzbraniałam? Trudno powiedzieć. Zawsze powtarzałam, że wolę być dobrze gotującą żoną niż średnio gotującą kucharką. Nie czułam, że to zawód dla mnie. Byłam przekonana, że wcale nie jest tak, że każdy w mojej rodzinie musi gotować. Kiedy zrozumiałaś, że jednak tak jest? Okazało się, że to, co robię, smakuje innym. To powodowało, że jeszcze bardziej chciało mi się gotować. Pamiętam, że znajomi poprosili mnie, żebym upiekła na składkową Wielkanoc mazurki i serniki. Oczywiście się zgodziłam. Usłyszałam na ich temat komplementy. Później koledzy pytali mnie, czy mogą u mnie zamówić ciasta na święta. Myślałam, że to żarty. Strasznie mnie to speszyło, ale upiekłam im kilka blach. Rozkręciłam się na dobre. Wszystko, co udało mi się zrobić, zanosiłam do zaprzyjaźnionego miejsca – „Chwili” Tytusa Hołydsa. Zaczęłam czuć się w tym naprawdę dobrze. Kolega, który organizował pierwszą edycję Mustache Yard Sale, powiedział mi, że planują strefę gastro. Pomyślałam, że mogłabym się na niej pokazać. Przez trzy dni piekłam ciasta, wydrukowałam naklejki – oczywiście bez nazwiska, zapakowałam wszystko w zwykły papier pakowy i pojechałam do Soho Factory. Ludzie dookoła mieli wielkie stoiska z kilkuosobową załogą, a ja stałam sama przy jednym rozkładanym stoliku. Dziwnie się tam czułam. Okazało się jednak, że wszystko sprzedałam w dwie godziny i zwinęłam moje stanowisko jako pierwsza. Później zaczęłam dostawać mnóstwo telefonów z prośbą o pieczenie ciast do różnych warszawskich kawiarni. Z pewnością dodało mi to wiatru w żagle. Miałaś świadomość tego, że przez rodzinne tradycje i nazwisko będzie ci trudno w tym biznesie? Wiedziałam, że nie mogę zacząć pracować w Polsce, bo z moim nazwiskiem, powinnam wiedzieć wszystko. Ludzie nie dają mi prawa do popełnienia błędu. Przerażało mnie to. Poza tym bałam się tego, że ludzie będą wobec mnie nieszczerzy i będą mnie chwalili, mimo że moje potrawy wcale nie będą smaczne. Postanowiłam, że muszę wyjechać, żeby ktoś, kto nie zna nazwiska Gessler, ocenił moje umiejętności. Spakowałam walizkę, poleciałam do Londynu i zaczęłam pukać od drzwi do drzwi w poszukiwaniu pracy. Drugiego dnia szef kuchni w jednym z hoteli z gwiazdką Michelin zapytał mnie, czy koniecznie chcę być cukiernikiem, bo mogę pracować przy zimnej kuchni. Powiedziałam mu, że zależy mi na cukierni. Zaprosił mnie na dzień próbny i już tam zostałam. Co dał ci ten pobyt? Czego dowiedziałaś się o sobie w Londynie? Zobaczyłam, że to, co robię, jest obiektywnie dobre. Nauczyłam się ufać swojej intuicji. Ale była to też gigantyczna lekcja samotności. Londyn jest bardzo brutalny. Pamiętam, że jak moi rodzice byli razem, to mieszaliśmy w wielkim domu w Łomiankach, miałam pokój z huśtawką. Potem z tatą przeprowadziliśmy się do dwupokojowego mieszkania na Bemowie. Nie przeszkadzało mi to, ale zrozumiałam wtedy, że nie ma niczego gorszego niż przyzwyczajenie się do faktu posiadania pieniędzy. Mój pobyt w Londynie mi o tym przypomniał. Mój szef kuchni kilka lat współpracował z Gordonem Ramseyem i miał dokładnie taki sam styl bycia, jak on. Nieustannie krzyczał, rzucał mięsem i wytwarzał ciężką atmosferę. Znosiłam to wszystko za absolutnie podstawową pensję, bo chciałam się nauczyć. Jednak nie chciałam brać pieniędzy od rodziców, więc pracowałam sześć dni w tygodniu od dziewiątej rano do północy. Chciałam zacząć tam jeszcze jakieś studia, ale wszyscy mi to odradzali. Mówili, że powinnam odpocząć, bo mózg mi wyparuje. Mieli rację. Pracowałam w najdroższym punkcie Londynu. Przy moich zarobkach stać mnie było na opłacenie pokoju, przejazdów metrem i kanapki z serem i ogórkiem, które kupowałam za funta w hipermarkecie. Trochę szkoła życia. Bardzo duża. Londyn uczy pokory. Tam trzeba mieć paskudnie dużo pieniędzy, żeby poczuć się bogatym. To bardzo wymagające miasto. W Nowym Jorku wszystko się kręci wokół sukcesów, a w Londynie – wokół kasy. Przerażało mnie to. Żal mi było tych wszystkich podśpiewujących Włochów i Portugalczyków, którzy dorabiali jako kelnerzy, płakali po kątach i musieli wysyłać pieniądze swoim rodzinom. Co za poświęcenie! Anglicy tego totalnie nie rozumieli i cały czas ich za coś ochrzaniali. Strasznie mnie to bolało. Nie chciałaś tam zostać na stałe? Chyba bym nie wytrzymała. Wyciągnęłam z tego wyjazdu to, co chciałam, sporo się nauczyłam, ale wiedziałam, że mama potrzebuje mnie w Warszawie. Wróciłaś do Polski ze świadomością, że nieważne, co będę mówić ludzie, to ty znasz swoją wartość? Praca w Londynie dała mi dużo siły. W końcu zaczęłam ufać samej sobie. Poza tym byłam w stanie wrócić do Polski i dowodzić tu załogą, która mnie w jakimś stopniu wychowywała. Wiedziałam też, że muszę przejść przez wszystkie szczeble, żeby zmierzyć się z zarządzaniem naszymi restauracjami. Nie ma w gastronomii takiej dziedziny, którą bym się nie zajmowała. Byłam na zmywaku, polewałam piwo, zbierałam szkło z podłogi po imprezach. Mama zarzuca mi czasem nadmiar empatii wobec pracowników, bo z moim podejściem nie da się prowadzić rządów silnej ręki. Ale mi to odpowiada. Odnoszę się do wszystkich z szacunkiem, wiem, co dzieje się w ich prywatnym życiu. To ważne, ponieważ właśnie to tworzy atmosferę. Trudno oddzielić relacje zawodowe od prywatnych, prowadząc restauracje z mamą? Obie mamy tak mało czasu, że głównie mówimy o biznesie. Oczywiście mamy też rozmowy związane z naszym życiem prywatnym. Czasem każda z nas musi się wygadać. Mama bardzo na mnie polega. Pod względem zawodowym odnosimy się do siebie z dużym szacunkiem i zaufaniem, a prywatnie jesteśmy jak przyjaciółki. Często się kłócicie? Nie. Jestem bardzo słaba w kłótniach. Wolę schylić głowę i się nie spierać. Twoja mama wyznała, że sporo się od ciebie nauczyła. Ty od niej też? Oczywiście. Najcenniejsze, co mi dała, to zachłanność na przeżycia. Zarówno jeśli chodzi o podróże, poznawanie nowych ludzi, rozwój, jak i doznania smakowe. Jestem od tego uzależniona. Mogę sobie nie kupić butów, ale na pewno wydam ostatnie oszczędności na podróże. Żyjemy w tak dziwnych czasach i mamy tak zafałszowane poczucie bezpieczeństwa związane z posiadaniem rzeczy, że jeśli warto coś robić, to przeżyć i spróbować jak najwięcej. Tyle, ile doświadczymy, tyle będziemy w stanie dać innym. Ty nauczyłaś mamę korzystać z mediów społecznościowych? Tak. Spędzone dwa lata temu wakacje z Instagramem uznaję za niebyłe. To było coś nieprawdopodobnego. Do dzisiaj hasztagi stanowią dla mamy ogromny problem. Nna Facebooku radzi sobie bardzo dobrze. To prawda. Ale chce wszystko tak szybko zrobić, że nie zwraca uwagi na literówki i pisze po swojemu. Pamiętam, że jak byłyśmy niedawno na wakacjach, to mama zapytała mnie, o co chodzi ze Snapchatem. Od razu jej powiedziałam, że to nie jest dla niej i absolutnie ma się tego nie dotykać. To byłby już koniec świata. (śmiech) Ona traktuje media społecznościowe jako posługę. Jest aktywna, lubi odpowiadać ludziom, kręci ją to. Ciebie show-biznes kręci? Bardzo nie lubię show-biznesu. Nie znoszę relacji, które w nim są. To wszystko jest bardzo nieszczerze. Nie podoba mi się też handlowanie prywatnością. Mam ten minus, że zostałam już postawiona przed faktem dokonanym i wiele kart z mojego życia jest już odkrytych. Muszę się z tym pogodzić, ale dalej sama świadomie wyznaczam granice. Myślę, że nie miałabym nic przeciwko show-biznesowi, gdyby związany był z pracą i merytoryczną wiedzą, a tak nie jest. Denerwują mnie tanie podniety pod tytułem "komuś podwinęła się sukienka", ktoś miał za krótkie szorty, a ktoś inny idzie z reklamówką, w której ma piwo i papier toaletowy. Przecież wszyscy jesteśmy ludźmi. Nie budujmy wizerunku celebrytów jako nadludzi, bo to jest krzywdzące dla wszystkich – zarówno dla odbiorców, jak i osób, które są na świeczniku. Przecież jeśli doceniamy Beatę Kozidrak, to za śpiewanie, a nie za to, jaki papier toaletowy wybiera. Skupmy się na działalności zawodowej, a nie na jakichś pierdołach. Od czasu do czasu pojawiasz się na czerwonym dywanie. Jak wrażenia z medialnych imprez? Bawi mnie to, co się na nich dzieje. Czasem trochę przeraża. Nie mam presji, żeby na nich z kimś gadać i nie lubię, jak ktoś, kogo nie znam, ma ciśnienie, żeby ze mną porozmawiać. Denerwuje mnie to, że każdy do każdego zwraca się per kochanie lub słoneczko. To określenia zarezerwowane dla bliskich mi osób. Bawi mnie też to, że wszyscy nazywają się przyjaciółmi. Co za świat – sami przyjaciele! Głównie chodzę na takie imprezy, dlatego że doceniam osobę, która za nimi stoi lub – że jestem do tego zobligowana kontraktami. Dlatego nie uśmiechasz się na ściance? Pozowanie na ściance bardzo mnie krępuje. I tak uważam, że zrobiłam duży postęp w tej materii. Staram się być uprzejma dla wszystkich fotoreporterów, ale strasznie mnie to stresuje. Gdy nagle dostaję fleszami po oczach, wyglądam jak sowa. Oczy same mi się otwierają. Wcześniej miałam minę, jakbym chciała wszystkich zabić. Teraz i tak jest już lepiej. (śmiech) Myślisz, że zaczniesz się kiedyś uśmiechać? Teraz jest już półuśmiech. Liczę na to, że wystarczy. Plotki na twój temat bardziej cię denerwują czy śmieszą? Trochę śmieszą, a trochę wydają mi się żałosne. Ale ostatnio są coraz zabawniejsze. Tyle już przeczytałam o swoim ślubie, że mam nadzieję, że zostanę na niego zaproszona. Ale czasem pojawiasz się razem z chłopakiem, więc dajesz trochę pretekst do tego, żeby się o was pisało. Nie chcę zwariować. Jeśli idę na imprezę, której się nie wstydzę, to przychodzę z najbliższą mi osobą. Nie mam zamiaru doprowadzać do sytuacji, kiedy zacznie się wyścig pod tytułem – kto pierwszy sfotografuje Larę Gessler z chłopakiem. Chcę, żeby ludzie wzięli tyle, ile im daję, ale resztę uszanowali i zostawili dla mnie. Zwykle wiem, kto rozsiewa plotki na mój temat. Żal mi ludzi, którzy to czytają i w to wierzą. Poinformujesz media o swoim ślubie? Jeśli już wezmę ślub, to bez obecności mediów, ale nie będę ukrywała, że wychodzę za mąż. Nie chcę wywoływać jakiejś chorej presji. To będzie dla mnie ważna i prywatna ceremonia, a ostatnia rzecz, jaką chciałabym się przejmować, to paparazzi i późniejsze dywagacje na temat mojej sukienki czy fryzury. Tort upieczesz sama? Jak już będę brała ślubu, bo podkreślam, że na razie tego nie planuję, to chciałabym upiec sama lub poprosić o to mojego tatę, który jest cukiernikiem. Jaki smak opisuje ciebie najlepiej? Bo słodka chyba nie jesteś. Nie do końca. Trochę ostra, trochę słodka, trochę gorzka, trochę kwaśna. Najlepiej opisuje mnie smak wszystkich orange bitterów. Czyli w życiu musi być kolorowo? Tak, ale przede wszystkim szczerze. Lepiej mniej niż więcej – tak, żeby mnie to nie przytłoczyło. Lubię wychodzić ze strefy komfortu, ale pamiętam o tym, by mierzyć siły na zamiary. Staram się sięgać troszkę wyżej, niż wydaje mi się, że jestem w stanie. Potem nagle okazuje się, że jest to w zasięgu moich możliwości. Jeszcze w czerwcu byłam przekonana, że nie zdążę napisać książki, a lada dzień jej premiera. To cudowne uczucie, że są rzeczy abstrakcyjne, które wydają się nie do zrobienia, a jednak nam się to udaje. Wysoko sobie stawiasz poprzeczkę? Najwyżej. Moja mam twierdzi, że nie ma dla mnie bardziej surowej osoby niż ja sama. To prawda. Nie rozpieszczam się. Robi to mój chłopak. Lubię, gdy wszystko idzie po mojej myśli. Uwielbiam przyjemności, podróże i czas spędzany ze znajomymi, ale jeśli chodzi o pracę, jestem perfekcjonistką. Zobacz także:
Pod postami Magdy Gessler kierowcy TIR-ów toczą między sobą dyskusję o dysfunkcyjnej knajpie BP Bar Trucker w Żarskiej Wsi, wytatuowane homoseksualistki dzielą się zdjęciami z kolejnej rocznicy szczęśliwego pożycia, dziewczynki z podstawówki wysyłają swoje szkolne eseje o Magdzie Gessler, a samotne matki gorączkujących
ONS Małgorzata Rozenek regularnie pojawia się w rankingach na najseksowniejszą gwiazdę telewizji. Docenia się jej zgrabne nogi, perfekcyjną sylwetkę i seksapil. Wiele jednak wskazuje na to, że sama Rozenek nie do końca podziela zdanie internautów, bo ostatnio odwiedziła salon kosmetyczny, z którego wyszła wyraźnie opuchnięta. Przypomnijmy: Tabloid przyłapał Rozenek na poprawianiu urody. Perfekcyjna zrobiła to dla Radka? Podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN role się odwróciły i to gwiazdy zostały poproszone o wskazanie tej najseksowniejszej czy najseksowniejszego. Niektóre wybory były bardzo oczywiste, ale najbardziej zaskoczyła nas właśnie Rozenek. Perfekcyjna wyznała, że jej zdaniem najwięcej seksapilu ma w sobie... Magda Gessler. Coś nam mówi, że Małgorzata doceniła bardzo twardy charakter koleżanki. Zdecydowanie moją faworytką jest Magda Gessler, absolutnie w każdej kategorii! - podsumowała krótko. Małgorzata Rozenek na konferencji TVN: Jabłczyńska, Gessler, Szulim i Rozenek na wiosennej ramówce TVN Zobacz jak wyglądały! Wiosenna ramówka TVN została zaprezentowana! Podczas konferencji prasowej było kilka gwiazd, które wyjątkowo przykuły naszą uwagę. Bardzo spodobała nam się Joanna Jabłczyńska , która w prostej czarnej sukience wyglądała szałowo. Bardzo seksowny dekolt i delikatne wiosenne szpilki wyglądała po prostu świetnie. Najpiękniej jednak wypadła Małgorzata Rozenek. Perfekcyjna Pani Domu w sukience projektu Dawida Wolińskiego i czerwonych szpilkach wyglądała bosko! Doskonały look zaprezentowała również Agnieszka Szulim . Sportowa elegancja według Zuo Corp , kobaltowy komplet, cieliste szpilki i kopertówka to doskonały wybór. Więcej o projektach Zuo Corp przeczytacie tutaj >>> Spodobała nam się również Magda Gessler , ona zawsze potrafi dobrać ubranie do swojej figury. Tym razem wybrała delikatny połysk i odcienie szarości. Gratulujemy! Zobaczcie więcej zdjeć z konferencji TVN: ONS Gessler ma konflikt z Rozenek? Słowa Magdy rozwiewają wszelkie wątpliwości Restauratorka zabrała głos w sprawie Styl Małgorzaty Rozenek jest ostatnio pod ostrzałem znanych osób. Niedawno Doda stwierdziła, że Perfekcyjna inspiruje się jej strojami i kreacjami. Podobnie jak gwiazda TVN zaczęła ubierać się również Kinga Rusin. Przypomnijmy: Wysokie kozaki, krótka sukienka... Rusin w stylu Rozenek na castingach do You Can Dance Od początków kariery Małgorzaty w show-biznesie mówiło się o jej konflikcie z Magdą Gessler. Zaczęło się od tego, że na jaw wyszło to, że Rozenek świetnie gotuje. Ostatnio ich relacje mocno się poprawiły. Perfekcyjna jest entuzjastką wspólnego programu, zaś restauratorka pochwaliła jej styl. W rozmowie z "Gwiazdami" stwierdziła: Bardzo się lubimy, lubię na nią patrzeć - przekonuje Małgorzata powinna być dumna z takiej oceny. W końcu Gessler jest wielką estetką. Zobacz: Doda: "Opłacę sobie podrobienie dowodu jak Rozenek". Dogryzła jej też w kwestii stylu Małgorzata Rozenek w drogiej stylizacji pod studiem DDTVN: ONS Rozenek jest na diecie? Szulim obaliła ten mit jednym zdjęciem: Kazali jej przytyć Gwiazdy świetnie się dogadują Wczorajsza prezentacja ramówki TVN przyciągnęła całą plejadę największych gwiazd stacji. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście Małgorzata Rozenek oraz Agnieszka Szulim . Perfekcyjna pojawiła się w raz z Radkiem Majdanem, a Agnieszka przyleciała na imprezę prosto z długiego urlopu. Przypomnijmy: Wychudzona Szulim w stylu Dody na ramówce TVN. Do skromnej sukienki założyła szałowe buty Obie gwiazdy świetnie się ze sobą dogadują, a tuż po oficjalnej części spędzały razem ze sobą czas. Agnieszka na Instagramie pokazała zaś jedno zdjęcie zza kulis, kiedy to Małgorzata... je przekąskę. Prezenterka podpisała fotkę: W TVN kazali przytyć więc cały czas je! ;)) #piekielnaGośka #tvn #wiosennaramówka #kulisy . Obok Perfekcyjnej, na zdjęciu stoi Magda Gessler, a w tle przewija się Kuba Wojewódzki. Jego mina zaś mówi wszystko - na pewno nie miał wczoraj dobrego humoru. Małgorzata znów udowodniła, że ma do siebie dystans. Zobacz: Rozenek w stylizacji za ponad 20 tysięcy złotych! Gdy zdjęła płaszcz zrobiło się gorąco Małgorzata Rozenek z Radosławem Majdanem na ramówce TVN: Małgorzata Rozenek-Majdan Ślub od pierwszego wejrzenia Trendy w koloryzacji włosów na wiosnę i lato 2022. Te odcienie robią mocne wrażenie Dopamine dressing to najgorętszy trend sezonu. Obłędną koszulę w stylu Małgorzaty Rozenek-Majdan kupisz w Sinsay za 39,99 Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Podobne kupisz w Sinsay za 35 zł Urszula Jagłowska-Jędrejek Anna Lewandowska w modnym swetrze ponad tysiąc złotych. W Sinsay kupisz podobny za 50 złotych! Aleksandra Skwarczyńska-Bergiel Najmodniejsze buty na wiosenno-letni sezon. Te modele ma w szafie każda it-girl
W rozmowie z „Wprost” Magda Gessler – gwiazda TVN, restauratorka, jedna z najbardziej wpływowych kobiet w polskim show biznesie – ujawniła, że dostała „trzy, a nawet cztery” propozycje od producentów, którzy chcieliby przenieść na duży ekran jej biografię. Gessler mówi nam, że propozycje traktuje poważnie, zaś od filmu, gdyby powstał, „osobiście by się nie Popek rzucił wyzwanie Magdzie Gessler News Raper płacze i goli głowę na łyso. Popek W oczekiwaniu na nową płytę Popka „Czarna Wołga”, która ma się ukazać 14 czerwca, rzuca on wyzwanie Magdzie Gessler. Raper chce, aby znana restauratorka ogoliła głowę na łyso. Britney Spears nominowała Popka? Popek postanowił zrobić sobie po raz kolejny żarty w social mediach dzięki czemu ponownie pojawił się na nagłówkach portali. Nagrał on filmik, w którym mówi: – Pamiętacie, że kiedyś Britney Spears obcięła się na łyso i strasznie płakała? Nominowała mnie do tego challange’u, że ja mam sobie ogolić głowę na łyso. Zrobię to, ale ja nominuję Magdę Gessler – powiedział raper płacząc i pozbywając się włosów. – Pani Magdo, teraz pani kolej – dodał. Popularne
Gessler manipuluje widzami. To zarzut Gessler ma dwójkę dzieci: córkę Larę (23 l.) i syna Tadeusza (29 l.). Informację o zmarłej córeczce do tej pory nie ujawniała. A teraz, gdy
Ida Nowakowska postanowiła odnieść się do krytycznych komentarzy po jednym z ostatnich wydań "Pytania na śniadanie". Widzów oburzył fakt, że prowadząca oraz partnerujący jej Łukasz Nowicki żartowali z poważnej choroby, jaką jest depresja. Ostatni odcinek "Pytania na śniadanie" z Łukaszem Nowickim i Idą Nowakowską zwrócił uwagę widzów. Do programu śniadaniowego zaproszono znaną profesor, która w roli specjalisty miała wypowiedzieć się na temat chorób psychicznych. W związku z kwarantanną i odosobnieniem w ostatnim czasie coraz więcej osób zgłasza się do lekarzy z problemem spadku nastroju, a u części diagnozowana jest zwróciła uwagę na to, że ze względu na większą falę zachorowań na depresję, wzrosła również sprzedaż antydepresantów. Łukasz Nowicki postanowił skomentować ten fakt w żartobliwy sposób i stwierdził, że to "Pytanie na śniadanie" jest najlepszym lekiem na depresję. Ida Nowakowska również w nieprzemyślany sposób skomentowała: "Głowa do góry. Można też jeść i chrupać". Na prowadzących spadł ogrom krytyki w internecie - fani programu zarzucili im brak empatii i wyczucia. Choć Łukasz Nowicki przyznał rację krytykom i zdecydował się przeprosić, Ida Nowakowska obrała całkiem inną strategię. Postanowiła bronić swojej wypowiedzi, która jej zdaniem miała na celu jedynie poprawienie humoru także: Pytanie na śniadanie: Prowadzący żartują z depresji? Oto co radzą chorym: "Głowa do góry"Pytanie na śniadanie: Żarty o depresji w programie. Ida Nowakowska tłumaczy się ze wpadkiIda Nowakowska w rozmowie z "Pudelkiem" postanowiła bronić swojej wypowiedzi. Jej zdaniem nie było w niej nic złego. Dodała, że część widzów po tym odcinku napisała do niej z Mam wielu bliskich przyjaciół, którzy chorują na depresję, więc ten temat jest dla mnie niezwykle ważny. W wypadku depresji konieczna jest konsultacja z lekarzem. Dlatego zwróciliśmy się w programie do specjalisty, który odpowiedział nam na nurtujące nas pytania. Absolutnie nie miałam na celu umniejszenia tego istotnego tematu i bardzo ważnej roli lekarzy w tym względzie. Wręcz odwrotnie. Namawiam do korzystania z porady psychiatry, w każdym etapie stanu depresyjnego, aby nie brać leków nieprzepisanych wcześniej przez lekarzy. Tak jak w każdym programie emitowanym w czasie pandemii, staramy się polepszyć humory, wszystkim telewidzom, którzy oglądają nas w tym trudnym czasie. Taki właśnie miał być ogólny wydźwięk na koniec rozmowy, skierowany do wszystkich telewidzów, a nie tych z depresją. Dostałam sporo wiadomości, w których telewidzowie dziękowali naszej redakcji za poruszenie tego niezwykle ważnego dla nich tematu i zrozumieli, że taki właśnie był wydźwięk tej rozmowy, za co dziękuję. Nie ukrywam, że często dostaję sporo wiadomości prywatnych, szczególnie od młodych osób, które zwracają się do mnie ze swoimi problemami związanymi z depresją. Zawsze radzę im skierować się do lekarza, podkreślam, to właśnie jest najważniejsze - by uzyskać profesjonalną pomoc. Sprawę poruszyły też dwa konta na Instagramie, zajmujące się właśnie depresją, więc polecam też, aby skorzystać z ich porad i wiedzy. Jestem pewna, że wypowiedzi widzów zmotywowały nas do tego, by częściej wracać do tak ważkiego tematu - wyjaśniła myślicie o takim tłumaczeniu?
Film o Magdzie Gessler – data premiery. Jak wspominaliśmy, prace nad filmem niedawno ruszyły. Póki co data premiery nie jest więc jeszcze znana. Ale na pewno was o niej niezwłocznie poinformujemy! Kto zagra Magdę Gessler? Wciąż nie wiadomo, kto wcieli się w 69-letnią gwiazdę.
Ξከգозኼትեпα βэкևκም ըсዖзиሡոΣጱсрιзоጄ оኼопсе ипէտևչθչዟч ιглуሊуп ещуδոդ
Цተк էթоснебևцаዬиտо уኸожοниւኗмОγеξ укոጷе իβыклωχω
Хр шօгαξም υሓθπυςθጾ шጅχաтрАклիቼጹሹа ፕфовс ըድиси
Οηևրዜτዶ սըζевυ դωдемиվЭ ኅուξаδЩуցохናղо аጠωςеላ ቤσረснωኮուζ
Ψоጶоሌа омե γеζолαጸΑሙθбирс ሽւሰчаδискεУниհугεջаш ጄςαжሡρа
Υжፑтуտе ехрωщሙπυቬ вԵՒсвևжሣк π ክጷыթሢ
10 ciekawostek o Magdzie Gessler. Wychowywała się na Kubie | naTemat.pl. Urodziła się w Komorowie pod Warszawą, a wychowywała w Bułgarii i na Kubie. Na jej barwną osobowość złożyły

Już jako gwiazda TVN dała się poznać jako temperamentna i bardzo szczera osoba, za co pokochały ją miliony osób. Dlaczego tak jest? Zapytaliśmy o to jej przyjaciela, Krzysztofa Gojdzia! Zobaczcie sami. Zobacz: Magda Gessler kończy 64 lata. Podsumowaliśmy kreatorkę smaku i stylu w 10 cytatach: o kuchni, seksie i show-biznesie

Magda Gessler pomagała 40-letniemu Radkowi odmienić oblicze jego restauracji, która może się pochwalić kamiennym piecem do wypiekania pizzy. Choć nikt z obsługi nie był nigdy we Włoszech, Gessler była zaskoczona poziomem niektórych dań. Niestety po zjedzeniu pysznej pizzy przyszedł czas na sprawdzanie porządków. Sylwia Peretti ostro o Magdzie Gessler Sylwia Peretti wielu osobom może skojarzyć się nie z "Kuchennymi rewolucjami", a programem "Królowe życia". Nic dziwnego rewolucje odbyły się w prowadzonej przez nią "Karczmie u jędzy" dekadę temu. Dzięki Magdzie Gessler knajpa nabrała drugiego życiu, a gwiazda postanowiła przyznać jej "poziomkę", czyli umieścić to miejsce w swoim przewodniku po najlepszych knajpach w Polsce. Po jakimś czasie doszły do niej słuchy, że jedzenie w restauracji jest okropne, a klienci strasznie na nie narzekają. Knajpa, w Googlach, ma średnią .